Międzyrzecki wolontariat uruchomiony został praktycznie zaraz po obwieszczeniu przez rząd rozporządzenia w sprawie zaostrzenia przepisów związanych z epidemią koronawirusa. Do społecznego działania może się zgłosić każda osoba – urzędnicy, harcerze, osoby pracujące w fundacjach i stowarzyszeniach, ale także każdy mieszkaniec naszego powiatu.

Ze względu na ryzyko zakażenia koronawirusem powinniśmy ograniczać wyjścia z domu. Dotyczy to zwłaszcza osób starszych i z obniżoną odpornością, w tym przewlekle chorych. To właśnie te nowe uwarunkowania, mocno komplikujące życie, szczególnie osobom starszym i niepełnosprawnym. Dlatego miejscowi #KoronaWolontariusze ruszyli z akcją zachęcającą mieszkańców do pomocy osobom, które najpilniej potrzebują wsparcia. Wolontariusze nie tylko zachęcają, ale także sami czynnie działają i niosą pomoc w zależności od zapotrzebowania.

Jacek Bełz

„Wspieramy wszelką działalność oddolną i namawiamy mieszkańców naszego miasta do okazywania sąsiedzkiej pomocy. Do zauważenia, który z sąsiadów potrzebuje wsparcia i zaoferowania samodzielnie pomocy tym, których codziennie mijamy na klatce schodowej” – informuje Jacek Bełz, szef Stowarzyszenia Międzyrzecz Moje Miasto.

Potrzeba niesienia pomocy i wszelkie z tym związane inicjatywy pojawiły się praktycznie zaraz po ogłoszeniu rozporządzenia. Wiele takich informacji pojawiło się na Facebooku.

Wolontariusze oferują nie tylko pomoc w zakupach czy wyprowadzaniu psa, ale także chętnie wykupią leki w aptece. Chętnych z każdym dniem jest coraz więcej, cóż tego tak naprawdę można się było spodziewać.

„Na razie dajemy radę jako członkowie Stowarzyszenia Międzyrzecz Moje Miasto, ale mamy na „liście rezerwowych” #KoronaWolontariuszy już kilkadziesiąt osób, które zgłosiły chęć pomocy osobom w potrzebie. Akcja spotyka się z bardzo dobrym odbiorem społecznym (choć nie brakuje krytykantów, ale do tych się przyzwyczaiłem).  Piszą do nas z podziękowaniami i słowami wsparcia ludzie, a konkretnie dzieci mieszkające za granicą, które widzą na Facebooku, że pomagamy ich rodzicom. To właśnie od nich otrzymujemy wiele słów wsparcia, a to niebywale motywuje do dalszego działania” – mówi Jacek Bełz i dodaje  – „Pozdrawiam i bardzo dziękuję pracownikom międzyrzeckich marketów, w których robimy większość zakupów (bo niektórzy nasi „zleceniodawcy” proszą o zakupy w konkretnych sklepach). Prosimy o wyrozumiałość, bo mając cały koszyk (albo, jak ostatnio, dwa) dzielimy zakupy na 5-6 paragonów, przez co trochę wydłużamy czas obsługi i zmuszamy innych klientów czekania w kolejce, ale tu prosimy o zrozumienie, bo robimy to dla innych.”

Wiele osób, którym wolontariusze pomagają nie chcą się reklamować, stąd tak mało zdjęć pamiątkowych, trudno musimy ich wolę uszanować. A szkoda, bo właśnie te zdjęcia ukazujące w praktyce pracę wolontariuszy zachęcają inne osoby, które nadal się wahają i zastanawiają, czy zadzwonić i poprosić o pomoc.

Izolacja osób starszych w czasie epidemii jest dla nich bardzo trudna, specjaliści zwracają uwagę, że może prowadzić do frustracji a w najgorszym wypadku do depresji. Dlatego ważny jest kontakt telefoniczny z takimi osobami. Apelujemy dzwońmy do babci, dziadka, to pozwoli im mieć kontakt ze światem zewnętrznym w tym trudnym czasie.

Jeszcze raz przypominamy, jak się można skontaktować z grupą międzyrzeckich wolontariuszy. Oto numery telefonów do #KoronaWolontariuszy, pod którymi można uzyskać pomoc i niezbędne informacje:

  • Jacek: 601 576 593,  
  • Kacper: 504 202 462,
  • Agnieszka: 508 851 705,

„Na zakończenie dla mieszkańców mam jedną radę i prośbę: #ZostańwDomu #PomogęJakMogę, jeżeli nie musisz nie wychodź, my w miarę możliwości, pomożemy w najpilniejszych, codziennych potrzebach” – apeluje i zapewnia pan Jacek.

FOTORELACJA


Czytaj także:
Międzyrzeccy „koronawolontariusze” niosą pomoc
Zrobią Wam zakupy i pomogą
Pisanki od serca