Gdzie w gminie brakuje schronu?
Lokalizacja schronu to dopiero połowa drogi. Wskazanie miejsc to dopiero pierwszy krok. Drugim jest ustalenie, jakiej kategorii i jakiej pojemności ma być obiekt w danym punkcie, a tego polskie przepisy jednoznacznie nie rozstrzygają.
Gdy samorząd nie rozstrzygnie w terminie, inwestor może zaprojektować właśnie takie ukrycie, o pojemności zaledwie 30 osób, zamiast potrzebnego dla mieszkańców schronu S-1 dla 500 osób.

Foto: ZM

Większość polskich gmin wciąż nie ma planu rozmieszczenia obiektów zbiorowej ochrony, który pokazywałby, gdzie powinny powstać schrony i którzy mieszkańcy są w ich zasięgu. Od 29 maja 2026 ta zaległość przestała być sprawą teoretyczną. Nowelizacja ustawy o ochronie ludności i obronie cywilnej (art. 95a) daje wójtowi, burmistrzowi lub prezydentowi 45 dni na wydanie postanowienia o pojemności i kategorii odporności budowli ochronnej w każdym nowym budynku użyteczności publicznej. Bez planu, który pokazuje stan pokrycia, taka decyzja zapada w pośpiechu i łatwo ją podważyć.

Warto od razu rozróżnić dwa pojęcia, które w mowie potocznej się zlewają. Obowiązek dotyczy budowli ochronnej, a jej najniższa kategoria, ukrycie U-1, to formalnie budowla ochronna, lecz realnej ochrony daje niewiele więcej niż zwykła piwnica.

Gdy samorząd nie rozstrzygnie w terminie, inwestor może zaprojektować właśnie takie ukrycie, o pojemności zaledwie 30 osób, zamiast potrzebnego dla mieszkańców schronu S-1 dla 500 osób. Różnica między ukryciem a schronem z prawdziwego zdarzenia to różnica między formalnym spełnieniem przepisu a realnym bezpieczeństwem mieszkańców.

Do obowiązku z art. 95a dochodzi perspektywa finansowa. MSWiA przygotowało projekt Programu Ochrony Ludności i Obrony Cywilnej na lata 2027-2031, zapowiadanego jako wieloletnie, liczone w miliardach złotych wsparcie budowy i modernizacji obiektów zbiorowej ochrony, w tym schronów i miejsc doraźnego schronienia.

Samorządy mają być głównym adresatem tych środków, ale żeby sięgnąć po nie sensownie, gmina musi najpierw mieć plan, czyli wiedzieć, gdzie, jakiej kategorii i dla ilu osób obiekty powinny powstać.

Skala, której nie widać na mapie

Według analizy HOLDFORT Polska potrzebuje co najmniej 32 tysięcy budowli ochronnych. Liczba ta nie bierze się z teoretycznych okręgów na mapie, lecz z rzeczywistego zasięgu dojścia pieszego liczonego po sieci ulic, bo mieszkaniec idzie chodnikiem, a nie w linii prostej przez tory czy rzekę. W praktyce w większości polskich miast realne pokrycie jest dziś bliskie zeru, więc problemem nie jest znalezienie pojedynczych luk, lecz zaplanowanie, gdzie w ogóle zacząć.

 –  „Gdyby dziś nałożyć rzeczywiste zasięgi schronów na mapę Polski, zobaczylibyśmy niemal pustą kartkę” – mówi Piotr Jarosz, prezes zarządu HOLDFORT S.A. – „To nie jest błąd narzędzia, lecz obraz stanu faktycznego. Dlatego nie chodzi o to, żeby znaleźć pojedyncze luki, ale żeby bez zwłoki zaplanować pokrycie od podstaw”.

Narzędzie do planowania, nie tylko do sprawdzania

Narzędzie powstało na własne potrzeby inżynierskie HOLDFORT, ale tej skali potrzeb nie domknie żadna pojedyncza firma, dlatego trafia ono  bezpłatnie w ręce samorządów, które znają swój teren najlepiej. Aplikacja PROZO, dostępna pod adresem prozo.pl, pokazuje izochrony, czyli rzeczywiste obszary zasięgu dojścia pieszego (na przykład 500 metrów) wokół Obiektów Zbiorowej Ochrony, i odsłania białe plamy, czyli rejony pozostające poza zasięgiem.

Aplikacja pokazuje białe plamy w ochronie ludności.
Polskie samorządy otrzymały bezpłatne narzędzie do planowania rozmieszczenia budowli ochronnych i miejsc doraźnego schronienia, oparte na rzeczywistych drogach dojścia. Prozo. Aplikacja do lokalizacji schronów / Foto: HOLDFORT

To jednak nie tylko podgląd stanu obecnego. Wczytując istniejące i planowane obiekty, samorząd może budować plan rozmieszczenia krok po kroku: dokładać kolejne lokalizacje, sprawdzać, jak rośnie pokrycie, i widzieć, które białe plamy wciąż zostają do domknięcia. Wynik dla dowolnego miejsca w Polsce można wyeksportować do własnego geoportalu lub systemu GIS i włączyć do dokumentów planistycznych.

Lokalizacja to dopiero połowa drogi

Wskazanie miejsc to dopiero pierwszy krok. Drugim jest ustalenie, jakiej kategorii i jakiej pojemności ma być obiekt w danym punkcie, a tego polskie przepisy jednoznacznie nie rozstrzygają. Rozporządzenie wymienia kategorie budowli ochronnych, od ukrycia U-1 po schron S-3, ale nie wiąże żadnej z nich z liczbą mieszkańców, których obiekt ma chronić. To jest właśnie luka w sercu systemu: prawo mówi, że ochrona ma być, lecz nie mówi, jaka i dla ilu osób. Dziś samorządy muszą tę lukę wypełnić samodzielnie, bez jasnej podstawy.

Piotr Jarosz opisał ten problem i zaproponował rozwiązanie w białej księdze „Luka w sercu systemu ochrony ludności”. Dokument pokazuje, jak dobrać kategorię i pojemność obiektu do liczby mieszkańców w jego zasięgu, oraz zestawia polskie inwestycje w najtańsze ukrycia z rozwiązaniami stosowanymi za granicą, żeby unaocznić, jak daleko formalna budowla ochronna potrafi być od realnej ochrony. To naturalne uzupełnienie narzędzia: PROZO odpowiada na pytanie gdzie, a biała księga na pytanie jaki obiekt i dla kogo.

Samej lokalizacji nie zaplanuje za gminę nikt z zewnątrz, bo to samorząd zna swoje priorytety inwestycyjne i strukturę własnościową działek. Dlatego pierwszy krok najlepiej zrobić u siebie. Dopiero kolejne etapy, czyli dobór kategorii i pojemności, program funkcjonalno-użytkowy i projekt, to praca inżynierska, przy której warto sięgnąć po wsparcie wyspecjalizowanego zespołu.

Dostęp bezpłatny dla trzech grup

Dostęp do PROZO jest bezpłatny dla samorządów, dziennikarzy i organizacji pozarządowych, po krótkiej rejestracji na prozo.pl. Samorząd może w ten sposób samodzielnie przygotować koncepcję pokrycia, a dziennikarze i organizacje własną analizę swojego miasta lub regionu, z wynikami do pobrania jako dane do dalszej pracy. Podmioty komercyjne, na przykład inwestorzy i projektanci, korzystają z narzędzia na warunkach ustalanych indywidualnie.

 – „Plan rozmieszczenia obiektów ochronnych to fundament, podobnie jak miejscowy plan zagospodarowania,” – mówi Piotr Jarosz – „bez niego nie da się sensownie wydawać postanowień z art. 95a ani planować własnych inwestycji gminy. Narzędzie udostępniamy za darmo, bo na zwłokę zwyczajnie nie ma już czasu. Polska pilnie potrzebuje schronów, a najefektywniej można je zbudować, mając wizję całości”.


Opracował: Piotr Jarosz, Prezes Zarządu HOLDFORT S.A.

Źródło informacji:  HOLDFORT S.A.

REKLAMA