1 maja br. wszystkie muzyczne drogi prowadziły do Wrocławia. Wybraliśmy się i my małą grupą. Wcześniej były przygotowania logistyczne do wyjazdu i ćwiczenie z uczestnikami piosenki akordów „Hej Joe”  Jimiego Hendrixa.  Akordy C-dur, G-dur, D-dur, A-dur i E-dur nie są zbyt  skomplikowane dla zaczynających  muzyczną przygodę z gitarą.

Przejazd z gitarami, z Międzyrzecza do Zielonej Góry odbył się sprawnie. Nie było też kłopotów z zaparkowaniem auta. Po zakupieniu w kasie PKP biletów dalsza podróż odbyła się pociągiem. Już było widać osoby z gitarami jadące w tym samym kierunku co my. Pasjonaci tego sześciostrunowego instrumentu muzycznego, lekkiego i bardzo mobilnego, jechali z okolic Szczecina, dosiadając się po drodze na różnych stacjach. Podróże kształcą. Spotkaliśmy ciekawą gitarową osobowość z okolic Szczecina.

Po dłuższej rozmowie (podróż trwała ponad 2,5 godziny) okazało się, że mamy wspólnych znajomych, min. w Słupsku i Szczecinie. Podróżujący miał dwie gitary. Jedną akustyczną, a drugą – o kształcie mało przypominającą tradycyjną gitarę. Naszpikowaną elektroniką, a co za tym się kryje, wieloma efektami. Można każdą z sześciu strun zaprogramować na inny instrument, czy efekt akustyczny. Podręczny zestaw głośnikowy z podłączonym instrumentem potwierdzał tę opinię. Podróż zbyt szybko nam zleciała.

We Wrocławiu udaliśmy się do baru, aby coś zjeść i mieć siły do dalszej przygody. Obiady domowe były smaczne, a ceny przystępne. Powoli zbliżaliśmy się do gitarowej strefy. Wszędzie mnóstwo ludzi z gitarami. Ukulele to mały, lekki i bardzo przewoźny  czterostrunowy instrument. Zauważyłem mnóstwo młodzieży, głównie dziewczyn, które zaopatrzone w ten instrument podążały w tym samym kierunku. Jeszcze trzeba było dokonać formalności.
Z opaskami na ręku ruszyliśmy ku coraz głośniejszej muzyce dolatującej z widocznej sceny. Niestety gęstniejący tłum utrudniał nam dotarcie w pobliże więc znaleźliśmy swój kawałek podłogi i tutaj już zostaliśmy.

FOTORELACJA

kliknij na zdjęciu aby powiększyć /zdjęcia: Zdzisław Musiał/


Punktualnie o godzinie 16.00 zaczęło się granie „Hej Joe” 
Niesamowity to efekt, gdzie po wyciszeniu muzyki ze sceny wokół słychać było tylko grające gitary akustyczne. Przekrój wielu uczestników od lat trzech do sędziwych lat. Panowie, panie i całe rzesze młodzieży – co mnie osobiście cieszy – grało utwór słynnego gitarzysty wszech czasów Jimiego Hendrixa. Chyba wszystkim udzieliła się magia chwili. Piękna chwila została uwieczniona na filmie.  Gdy skończyliśmy grać, organizatorzy zakomunikowali ze sceny, że pobity został ubiegłoroczny rekord, który wyniósł 7423 grających. Po prosta euforia. Wszystkie gitary w górze i czas dla reporterów, aby uchwycić w obiektywach ducha tego ulotnego czasu!

Jeszcze dotarliśmy do sceny, aby zrobić pamiątkowe fotki, chwila na delektowanie się, czy upajanie chwilą  i czas wracać do domu. Tymczasem małe grupki wszelkiej maści gitarzystów muzykowały w najlepsze rozlokowując się w wielu miejscach. Królowała muzyka czarnoskórego wirtuoza gitary elektrycznej. To był piękny widok grających, gdy wracaliśmy w kierunku dworca PKP.
Natalia Sołecka z Krakowa napisała:  „Mimo zmęczenia (pociąg do Krakowa mieliśmy o 2:11) jesteśmy bardzo zadowoleni. Po raz pierwszy byliśmy we Wrocławiu z racji Gitarowego Rekordu Guinnessa. Sama już od trzech lat chciałam być, ale zawsze coś stawało na przeszkodzie. W tym roku się udało i jestem przeszczęśliwa! Za rok pewnie nie uda mi się przyjechać, bo będę się uczyć do matury, ale głęboko wierzę, że za dwa lata się pojawię i znowu pobijemy rekord”

WIDEO

Tym razem PKP InterCity pokonał odległość z Wrocławia do Zielonej Góry w niecałe dwie godziny. Przesiadka do auta i na miejscu byliśmy w niecałe 50 minut.

Pięknie, twórczo i muzycznie spędzony czas 1 maja 2019 roku. Żegnaj gitarowa przygodo. Kuba, Filip i piszący te słowa byliśmy dumni, że udał nam się ten muzyczny wyjazd zakończony sukcesem, czyli Gitarowym Rekordem  Guinnessa. W planach za rok ponowny wyjazd na tę muzyczną wycieczko-przygodę. Czekamy na chętnych. Szlak przetarliśmy.


Z muzycznym pozdrowieniem
Zdzisław Musiał    

Lokalny Przekrój