Większość nowo budowanych osiedli w Międzyrzeczu, to w zasadzie były kompleksowe założenia urbanistyczne, ale w przypadku osiedla Piastowskiego niestety tak nie było.

HISTORIA
Początek XX wieku i okres międzywojenny są okresem znaczącego rozwoju miasta, a zarazem jego układu przestrzennego. Powstają nowe osiedla i łączące je drogi i ulice. Miasto zaczęło wchłaniać pobliskie miejscowości. W 1923 r. do Międzyrzecza przyłączono wieś Winnica, a w 1928 r. kompleks szpitalny Obrawalde wraz z przyległościami, znane dziś jako Obrzyce.
Bez wątpienia duży wpływ na wygląd miasta miała II wojna światowa. Skutki zniszczeń do dnia dzisiejszego są jeszcze widoczne, szczególnie w obrębie, tzw. starego miasta.  Do 1957 roku odbudowywano przede wszystkim zniszczone domy mieszkalne, później zaczęto wznosić nowe przy ulicach; 30 Stycznia, Dąbrowskiego, Kilińskiego i Sikorskiego, a następnie Świerczewskiego.
Centralna część miasta, to obecnie zespół mieszkaniowo – usługowy, obejmujący śródmieście i osiedle Centrum. Ta część miasta praktycznie uzyskała zupełnie nowe oblicze.

    Aktualnie w Międzyrzeczu oprócz obszaru Starego Miasta wyodrębniło się kilka osiedli mieszkalnych:

  •  Osiedle Zachodnie
  •  Osiedle Kasztelańskie
  •  Osiedle Zamkowe
  •  Osiedle Reymonta
  •  Osiedle Piastowskie
  •  Osiedle Centrum
  •  Osiedle 40-lecia
  •  Osiedle gen. W. Sikorskiego
  •  Osiedle Sienkiewicza.

FOTO – widok osiedla w 2016 roku

Większość nowo wybudowanych osiedli w Międzyrzeczu, to były w zasadzie kompleksowe założenia urbanistyczne. Przykładem może tu być choćby osiedle Kasztelańskie, gdzie wraz z budynkami mieszkalnymi powstały ulice i drogi osiedlowe wraz z terenami zielonymi, a także obiektami usługowymi i budynkami użyteczności publicznej, jak choćby szkoła. Jest to osiedle, na którym znajduje się chyba najwięcej garaży samochodowych!

JEDNO OSIEDLE – DWA STANDARDY
Przeciwieństwem jest położone w północnej części miasta osiedle Piastowskie. To typowy przykład braku koncepcji rozwojowej i nie przestrzegania jakichkolwiek standardów. W ramach, tzw. uspołecznionego budownictwa mieszkaniowego, budowano tu przez minione lata w zasadzie tylko bloki mieszkalne. W późniejszym czasie powstało kilkadziesiąt garaży samochodowych i to w zasadzie tyle. Kolejne plany pięcioletnie obligowały do uzyskania konkretnego efektu, a chodziło przede wszystkim o mieszkania, reszta się nie liczyła.

Na osiedlu władze samorządowe w okresie minionych dekad wykreowały dwa standardy, to efekt braku konsekwencji w realizowaniu koncepcji urbanistycznej rozwoju osiedla, o ile w ogóle kiedykolwiek takowa istniała. Część osiedla patrząc od centrum miasta do wysokości kompleksu OHP obecnie wygląda jak typowe osiedle.  Wybudowano tu uliczki osiedlowe i założono oświetlenie. Są także chodniki, tereny zielone i ławeczki osiedlowe. Można śmiało powiedzieć, że jest schludnie, ładnie i normalnie.
Natomiast jeśli ktoś zapuści się trochę dalej, choćby na zaplecze pawilonu, gdzie mieścił się dawniej market „Biedronka” i dalej w kierunku do Rodzinnych Ogrodów Działkowych „Kolejarz” napotka na swojej drodze inny świat. Tu daremnie szukać wyasfaltowanych osiedlowych ulic, tu nie ma, tu nadal funkcjonują płyty jumbo, które w wielu miejscach pozapadały się pod kołami jeżdżących, po tej części osiedla TIR-ach, które dawniej dowoziły zaopatrzenie do wspomnianej „Biedronki”. Tu po deszczu powstają ogromne kałuże wody, której nie odprowadza praktycznie żaden system odwodnienia, a mieszkańcy zmuszeni są brnąć w błocie do garaży i do swoich ogrodów. O ile w dzień jakoś się udaje przejść, to w nocy poruszanie się, np. do śmietnika staje się często problemem, bo ta część osiedla jest praktycznie nieoświetlona!
To inny świat, tu panują nadal inne standardy, choć mamy do czynienia z tym samym osiedlem. Mieszkańcy podkreślają fakt, że płacą takie same podatki do budżetu miasta, w zamian nie otrzymując praktycznie nic przez tyle lat!

„Samorząd co chwilę chwali się, ile to wydał na kwiatki i rabatki. Ostatnio słyszymy o tak zwanej rewitalizacji terenów zielonych, na które wydane zostaną kolejne miliony! A tu u nas na Piastowskim nadal od lat „mroki średniowiecza” – mówi mieszkaniec bloku nr 26 i dodaje – „Mieszkam tu już ponad 25 lat i nie przypominam sobie żadnych działań, które miałyby na celu poprawę sytuacji. To tak wygląda jakbyśmy byli wyłączeni spad miejskiej administracji. No ale do gminy podatki płacimy i pytam się po co?”

FOTO – widok osiedla w 2019 roku

Ktoś powie zapewne, że to bezpodstawne narzekanie, ale biorąc pod uwagę to, że mieszkańcy tej części osiedla Piastowskiego czekają już kilka dekad na poprawę warunków na swoim osiedlu, to nie ma co się dziwić irytacji. Na tę beznadziejną sytuację nałożyło się jeszcze zlikwidowanie marketu BIEDRONKA, co przelało czarę goryczy.

Mieszkańcy okolicznych bloków i użytkownicy garaży w tej części Piastowskiego trafnie zauważyli, że w jednej części miasta samorząd sadzi kwiatki, żeby było ładnie, a w innej części skazuje mieszkańców na brnięcie latami w błocie. Czy tak ma wyglądać zrównoważony rozwój miasta?

W międzyczasie na Piastowskim wyrosły już kolejne pokolenia, które marzą o tym, żeby mieszkać w cywilizowanych warunkach, na zadbanym i oświetlonym osiedlu.