Zgodnie z wyjaśnieniami ministerstwa środowiska, wszystkie dostępne dowody wskazują, że kot zakaził się od swoich właścicieli, gdyż u obojga wcześniej potwierdzono obecność koronawirusa.

Test na obecność koronawirusa wykonano w zeszłym tygodniu w laboratorium w Anglii, w hrabstwie Surrey na południowy zachód od Londynu. Nie sprecyzowano, gdzie dokładnie doszło do zdarzenia. Aktualnie, zarówno właściciele, jak i kot już w pełni wyzdrowieli i nie doszło do przeniesienia wirusa ani na innych członków gospodarstwa domowego, ani na inne zwierzęta.

Badanie tego przypadku sugeruje, że zakażenie przeszło z człowieka na zwierzę, a nie na odwrót. To pierwszy w Wielkiej Brytanii przypadek kota domowego z wynikiem pozytywnym (testu) na koronawirusa, ale nie powinien on być powodem do niepokoju.

Jest to bardzo rzadki przypadek, dotychczas zwierzęta, u których wykryto zakażenie, wykazywały jedynie łagodne objawy kliniczne i wracały do zdrowia w ciągu kilku dni. Nie ma dowodów wskazujących na to, że zwierzęta domowe bezpośrednio przenoszą wirusa na ludzi.
W trakcie pandemii koronawirusa odnotowano na świecie już kilka przypadków zakażeń kotów i kotowatych, m.in. w Niemczech, Belgii, Francji, Hiszpanii, Szwajcarii, USA i Hongkongu. Najgłośniejszym przypadkiem było wykrycie wirusa u tygrysa w zoo w Nowym Jorku w kwietniu.

Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) oświadczyła, że koty są najbardziej podatnym na koronawirusa SARS-CoV-2 gatunkiem zwierząt i są w stanie przenieść go na inne koty. WHO zapewniła, że zbada możliwość przeniesienia wirusa z kota na człowieka, ale główny naukowiec tej organizacji przekonywał, że istnieje „bardzo małe ryzyko” ze strony zwierząt domowych.