Eksperci prognozują, że wyrugowanie koronawirusa może zająć nawet 1,5 roku. Jeśli przyjmiemy taki czarny scenariusz, to należałoby zadać pytanie, czy e-edukacja jest w stanie zastąpić tradycyjne szkoły przez tak długi czas?

Świat w chwili obecnej stanął w wyjątkowej sytuacji. Wszyscy walczą z koronawirusem CoV-2.  Dlatego najważniejsze w tym momencie w walce z wirusem jest maksymalne ograniczenie rozprzestrzenianie się wirusa, co można osiągnąć poprzez ograniczenie kontaktu. Musimy po prostu zostać w domu, aby ograniczyć kontakt z innymi osobami, które mogą być zarażone.

Zamknięcie szkół, to ogromna zmiana i wyzwanie jednocześnie, zarówno dla uczniów, ale także dla pedagogów, no może z wyłączeniem tych, którzy uczą informatyki. Wytworzona sytuacja zmusiła szeroko pojętą Polską Oświatę do działań, jakich dotąd nie znaliśmy. Minister Oświaty wzywa pedagogów do organizowania e-learningu w sieci internetowej. Tu warto przypomnieć co to takiego ten e-learning?

E-learning umożliwia kształcenie się, ukończenie różnego rodzaju kursów i szkoleń, bez wychodzenia z domu. Wystarczy, że posiadamy komputer z dostępem do Internetu – i możemy stać się członkami szkoły prowadzącej zajęcia na płaszczyźnie wirtualnej lub uczestnikiem dowolnego kursu on-line.

Podczas standardowych lekcji istnieje możliwość bezpośredniego kontaktu z uczniami. Można rozmawiać w grupie, widząc się i słysząc. Brak zajęć w szkolnej placówce nie wyklucza jednak podobnego kontaktu. Na pomoc przychodzą darmowe narzędzia telekonferencyjne. Dzięki nim można prowadzić wieloosobowe wideokonferencje, a nawet dzielić się zawartością naszego ekranu z pozostałymi uczestnikami. To trochę tak, jak byśmy pokazywali coś na tablicy. Wszystko to dzieje się w czasie rzeczywistym.
Do takich narzędzi należą: Skype, Microsoft Teams, YouTube czy Google Hangouts Meet. To tylko kilka przykładów – podobne usługi oferują także inne firmy.

Dzisiejsza młodzież żyje online. Młodzi ludzie mają media społecznościowe w małym palcu. Na co dzień kontaktują się ze swoimi rówieśnikami za pomocą np. Facebooka. Korzystają też z komunikatorów takich, jak Messenger czy WhatsApp. To aplikacje, które można zainstalować na swoim smartfonie i w realnym czasie porozumiewać się z naszymi uczniami. Również i te aplikacje dają możliwość stworzenia grupy, w której znajdzie się np. cała klasa. W jednym momencie, dzięki kilku kliknięciom możemy wskazać uczniom konkretne zadania, np. przeczytanie fragmentu tekstu czy napisania wypracowania.

E-learning niesie ze sobą mnóstwo korzyści – osoba, która decyduje się na kurs sama decyduje o tempie przyswajania wiedzy i czasie podjęcia nauki.
Jest to bardzo elastyczny i likwidujący bariery terytorialne model nauczania.

Przede wszystkim e-learning posiada pewne charakterystyczne, wyróżniające cechy:

  • proces nauczania ma miejsce w sieci komputerowej;
  • komunikacja pomiędzy poszczególnymi uczestnikami kształcenia jest dwukierunkowa;
  • nauczanie opiera się na odpowiednio do tego przygotowanej metodyce;
  • system edukacyjny wspierany jest platformą zdalnego nauczania;
  • wykorzystuje się media elektroniczne.E-nauczanie zawiera więc w sobie kilka podstawowych kryteriów:
  • odpowiednia metodyka;
  • zastosowanie komputera i technologii internetowych;
  • sieciowość.

Okres walki z epidemią, to na pewno czas, kiedy każdy mniej lub bardziej musi zaznajomić się z narzędziami do edukacji online.  W tej chwili obserwujemy ogólnopolski ekstensywny kurs edukacji online na wszystkich możliwych frontach. Szczególnie cieszy tak duży wzrost zainteresowania ze strony nauczycieli.

Niestety entuzjazmu uczniów i nauczycieli w żaden sposób nie wparli rządzący naszym krajem. Bo czy Ministerstwo Oświaty zapewniło wszystkim szybkie łącza na których mogłaby się odbywać dwukierunkowa komunikacja w Internecie? Czy w jakikolwiek minister oświaty pomógł finansowo samorządom i szkołom, a także wielodzietnym rodzinom? Tablety zakupiono każdemu Posłowi RP! Niestety o uczniach nikt nie pomyślał. Czy zapewniono ujednoliconą metodologię nauczania na odległość, a także sposób weryfikowania wiedzy? Odpowiedź jest jedna i każdy ją zna … NIE!

Warto w tym miejscu zadać jeszcze jedno pytanie … Czy jest to moralne i uczciwe ze strony rządzących?  Na to pytanie każdy musi sobie odpowiedzieć sam.

Trzeba sobie także zdawać sprawę, że obok wielu zalet zdalnego nauczania są także wady i o tym warto pamiętać.
Przykładowo, nie da się zastąpić interakcji międzyludzkich.  Z badań wynika, że uczniom najbardziej brakuje kontaktu z nauczycielem i kolegami. Tego nie da się zapewnić online. Problem ten doskwiera szczególnie przy upewnianiu się czy zadania są wykonane poprawnie lub kiedy się czegoś nie wie. Trzeba jednak pamiętać, że proces edukacji to nie tylko przyswajanie wiedzy, szkoły socjalizują młodego człowieka ze społeczeństwem.

Zupełnie inną sprawą jest kwestia braku unormowania ustawowego i prawnego takiego nauczania.  Przepisy, które ułatwią organizowanie edukacji online są nam dzisiaj bardzo potrzebne i to nie tylko na okoliczność epidemii, ale po prostu na co dzień.

Niestety, ten rząd tych spraw nie załatwi, bo politykom partii rządzącej na tym tak naprawdę nie zależy. Inna sprawa to ekonomiczne zabezpieczenie całego procesu. Nie da się sfinansować takiego programu przy pustej już kasie.

Na koniec warto zadać pytanie, jak wygląda kwestia nauczania w sieci internetowej w międzyrzeckiej gminie i powiecie?  Ile szkół z tym problemem sobie poradziło i przestawiło się na e-learning? W jakiej mierze wdrożenie tego działania wsparły władze samorządowe? Na przykład, ile zakupiono komputerów i laptopów dla uczniów? Jakie oprogramowanie wdrożono i na jakich zasadach?

Być może Gmina Międzyrzecz jest w tej kwestii liderem, a jeśli tak, to warto się tym osiągnięciem pochwalić.