Lokalny Przekrój

Powyborcze przemyślenia w Międzyrzeczu
foto: Lech Malinowski

W Międzyrzeczu stary burmistrz „rozjechał” kontrkandydata tak w debacie jak i w głosowaniu.

Wynik ostateczny 5889 głosów dla Remigiusza Lorenza, startujący po raz trzeci na fotel burmistrza Zbigniew Smejlis zdobył 1917 głosów (głosowało na niego, m.in. 3 osadzonych w tutejszym areszcie, dostał tam 100% głosów, też sukces). 74,44% poparcia dla aktualnego burmistrza to znaczny sukces.

Zaskoczeniem były niezłe wyniki pozostałych kandydatów w I turze. Gdyby PiS nie wystawił swego kandydata (pojawił się niczym Filip z konopi), to jego glosy pozyskałby Bogusław Czop, bo wynika to  z prostej analizy. Wówczas możliwa byłaby inna wersja II tury. PiS od zawsze wszystko zwyczajnie niszczy w imię swych i tylko swych, tak ludzi jak i celów. A to, że asystent posła RP Marka Asta, odpowiedzialny za sporządzenie list wyborczych, nie dopilnował procedur – w efekcie listy do powiatu międzyrzeckiego nie zostały zarejestrowane. Wstyd i hańba dla PiS-u.

Zapewne sztaby wyborcze będą analizować przebieg wyborów. Przynajmniej z racji „wtopionych” funduszy co na niektórych, bez wskazywania palcem. Całować po rączkach można, ale na polityce samorządowej w przypadku kandydowania na fotel burmistrza – znać się szczególnie. Szanownym Czytelnikom polecam pełny zapis debaty wyborczej na www.miedzyrzecz.biz
Pełna godzina złych odpowiedzi, mijania się z rzeczywistością i bazowanie na danych z sufitu i mrzonkach o rozwoju turystyki i miejsc pracy w wykonaniu Z. Smejlisa. Jego ugrupowanie 3xM w swych ulotkach obiecywało swoiste bzdury, które chcą wykonać. Bzdury, bowiem samorząd nie ma instrumentów i wielu mocy prawnych do ich realizacji.

Nie zapomnę tzw. wtopy Z. Smejlisa, gdy zaczął rugać sprawującego urząd burmistrza, że nie chce dopuścić do debaty z udziałem sali. Że nie boi się trudnych pytań. Hm… za dużo oryginalnych odpisów jego zejścia z policyjnej sceny krąży po sieci, aby mógł się tego wyprzeć. Złamał przysięgę policjanta, mógłby i burmistrzowską. Ale to już bez znaczenia, bowiem komitety wyborcze to ustaliły, jaki będzie charakter debaty, więc po co było niczym rozjuszony byk atakować? Pikanterii dodaje fakt, że na oczach wielu, kilku jego mocodawców ze sztabu wyborczego wyszło podczas debaty z sali. Chyba jednak go nie przygotowali…

Żałuję, że do rady powiatu nie dostała się Beata Kwiatkowska z PiS. Zawsze było wzorcowo przygotowana do debaty. Że czasami robiła coś po publikę? No cóż, prawie każdy to robi. Poklask jest wskazany w przypadku eleganckich pań. Merytorycznie była zawsze OK. Nie żałuję odejścia wspomnianego już Z. Smejlisa z rady powiatu. Folklor tym razem będzie w radzie miasta, bowiem jego populistyczne podejście do spraw istotnych dla życia miasta może okazać się nie tym kierunkiem. Miasto to żywy organizm i czynnik ludzki, który jest nieobliczalny.

Radni w obu radach będą się układać. To normalne, ale też nie do końca. Bo wzajemne ustępstwa zmuszają do zaniechań swych obietnic. Frymarczenie się zaczęło… Za rok pewne sprawy spowszechnieją. Nastąpi fraternizowanie. Normalny proces w naszym ustroju.

Na koniec uwaga nie tylko moja. Po co było wyznaczać komisje do liczenia głosów w gminach i miastach do 25 tys. mieszkańców? Dwóch kandydatów, jedna karta i trzy kupki, w tym na głosy nieważne. Bogate to nasze państwo. A dwie komisje wyborcze w obrzyckim szpitalu też miały problem. System informacyjny nie chciał przyjąć „0” głosujących. Kasa za nic wzięta. Fakt. Ech ci nasi ustawodawcy, którzy w Sejmie RP przepychają w nocy ustawy kolanem.


Tekst i zdjęcie: Lech Malinowski