STRAJK PRZEDSIĘBIORCÓW – WARSZAWA 16 MAJA 2020 r.

POLICJANCI biją swojego pracodawcę. Tak można powiedzieć po sobotnim #StrajkPrzedsiębiorców w Warszawie. Lubuskie wystawiło swoją reprezentację na ten protest. Do stolicy udali się mieszkańcy Zielonej Góry, Gorzowa, Międzyrzecza, Sulęcina, Przytocznej, Słońska, Ownic i wielu innych mniejszych miejscowości. Pojechali po to, żeby pokojowo zademonstrować swoje niezadowolenie z istniejącej sytuacji.

Właściciele małych firm i drobnych biznesów, to chyba ostatnia grupa zawodowa, która decyduje się na tak desperacki krok. Osobiście nie pamiętam, żeby pracodawcy strajkowali, bo to w samym założeniu jest nielogiczne i niespójne z celem praktycznie każdego biznesu.
Każdy, kto decyduje się założyć swój biznes zakłada, że celem działalności będzie przede wszystkim zarabianie pieniędzy, a nie działalność polityczna, czy też aktywność strajkowa. Biznesu i strajku w żaden sposób nie można logicznie połączyć.
W zaistniałych okolicznościach, kiedy rządzący z dnia na dzień zabraniają działalności gospodarczej, bez praktycznie żadnej osłony, która byłaby w stanie zrównoważyć ponoszone przez przedsiębiorców straty, które w pewnym momencie wiele firm doprowadzają wręcz do krytycznej sytuacji. Wielu właścicieli firm zostało wręcz przypartych do przysłowiowego muru.

Z Międzyrzecza do Warszawy pojechał, między innymi Jacek Bełz, który postanowił podzielić się z naszymi czytelnikami swoimi wrażeniami, z pobytu w stolicy.

„Pojechaliśmy do Warszawy, żeby pokazać rządowi RP czerwoną kartkę. Za zamknięcie naszych firm, granic, za brak decyzyjności, za brak pomocy, za biurokrację, która nas zabija, bo „tarcza” nie skutkuje i nie działa.  Od 7 rano w busach (bo zamiast planowanych 2 autobusów, pojechało 10 busów), udało się nam ominąć policyjne blokady i swobodnie dojechaliśmy do stolicy. Na miejsce dotarło kilkadziesiąt osób z naszego województwa” – opowiada Jacek Bełz.

Przedsiębiorcy kolejny raz pojawili się w Warszawie, by wyrazić swoje niezadowolenie wobec tarczy antykryzysowej, która według nich nie jest dostateczną pomocą. Od rządu domagają się odszkodowań za zamrożenie działalności i odcięcie od przychodów. Warto podkreślić, że ich protest w pewnym sensie dotyczy również wszystkich zatrudnionych przez przedsiębiorców, bo jak firmy zaczną padać, to pracę stracą także zatrudnieni w tych firmach.

„Organizowałem lokalnie wiele protestów, ale do stolicy pojechałem pierwszy raz” – mówi pan Jacek – „Niestety miarka się przebrała. Udało się nam dotrzeć dwie godziny przed planowanym rozpoczęciem. Po 5 godzinach w busie mały spacer Krakowskim Przedmieściem. PUSTO. Ludzie siedzą w domach”.

Niestety warszawscy przedsiębiorcy, mówiąc kolokwialnie nawalili i zawiedli swoje koleżanki i kolegów z całej Polski, którzy postanowili zaprotestować w stolicy.

Pan Jacek wspomina dalszą drogę jaką pokonywała grupa z lubuskiego:
„O 14:30 nasza grupa rusza na Plac Zamkowy, po kilkunastu metrach pierwszy „kocioł”. Grupa kilkudziesięciu policjantów zatrzymuje nas i legitymuje. Oczywiście bez powodu. Na pytania „dlaczego”?  Zasłaniają się ustawą o policji. OK, damy radę, mamy dowody i maseczki (ciekawe jak nas rozpoznają ze zdjęcia w dowodzie  ).Po kilku minutach, w radiach policjantów odzywa się głos: WIĘŹNIARKI NA PLAC ZAMKOWY! Uwierzcie mi, że słysząc taki komunikat, uginają się nogi. Ale przypomina się, niestety, historia Polski. Polski, którą znamy z filmów historycznych, ukazujących Polskę, która dawniej była pod butem zaborców.
Ale jesteśmy w wolnym, demokratycznym kraju, tak nam się wydaje. Niestety po troszkę nasza wolność jest ograniczana. Na co dzień tego nie widzimy, ale stopniowo, krok po kroku wydzierają nam naszą wolność.
Bojówki w niebieskich mundurach (niestety nie mogę nazwać ich policjantami, bo nie mają pełnego umundurowania i równie dobrze mogą to być np. rosyjscy spadochroniarze) zatrzymują nas co kilkaset metrów, ale w końcu dochodzimy do ustalonego miejsca”.

Z Waszych przekazów wideo można wyciągnąć podstawowy wniosek – FREKWENCJA!

 – „Dużo nas, dużo więcej niż przed tygodniem, ale niestety ZA MAŁO!!! Za mało tych, którzy krzyczą o niegodziwościach, o łamaniu prawa, o szykanach.
Policja rozdziela grupy, tworzy kordony, żeby uniemożliwić nam zebranie się w jednym miejscu. Próbujemy „przebić się”, „zwodzimy” policjantów, krążymy.
Atmosfera staje się coraz bardziej napięta (wśród policjantów), nerwowa i w pewnym momencie nerwy puszczają, Policja używa w stosunku do nas gazu łzawiącego, którym policjanci nas traktują. Być może, to nie nerwy, tylko rozkaz „cara” z Nowogrodzkiej?
W trakcie ataku policja użyła gazu i nieuzasadnionej przemocy wobec uczestników Strajku Przedsiębiorców. To eskalacja i próba ewidentnego zastraszenia. Tuż obok zemdlała kobieta, część ludzi nie mogąc oddychać leży na ulicy.  Grupy się rozdzielają, pojedyncze osoby policjanci wyłapują do suk. Rozchodzimy się. Sceny jak z archiwalnego filmu. Przemoc i łamanie prawa”.

REFLEKSJA
Jakie wnioski można wyciągnąć z takiego wyjazdu do Warszawy i udziału w demonstracji?

 – „Tego dnia straciłem zaufanie do Państwa, straciłem szacunek dla munduru, straciłem też nadzieję na „lepsze”. Tego lepszego nie będzie, dopóki wszystkie grupy społeczne nie wystąpią wspólnie przeciwko łamaniu praw i ludzkiej godności. Zarzucano mi, że jadę na protest organizowany przez „brunatnych”.
Nie widziałem ich tam (albo nie rozpoznałem). Ale widziałem rozgoryczonych przedsiębiorców i ich pracowników, widziałem samorządowców, widziałem ludzi, którzy są doprowadzeni do ostateczności. Ale nie widziałem też na tym proteście sędziów, lekarzy, pielęgniarek, nauczycieli. Brak wsparcia, to przykre, dlatego nic nie wskóramy.
Nie potrafimy wspólnie, jako różne grupy społeczne, wykrzyczeć – NIE !!!
I nic więcej już nie zrobimy. To wszystko na co możemy sobie legalnie pozwolić.
Ale już wiem, że przegramy. Przegramy, bo gramy z szulerem, oszustem, który zna wszystkie sztuczki i ich używa.
My gramy uczciwie. I to nas zgubi. Ale wtedy będzie już za późno” – podsumował Jacek Bełz.

WIDEO

Oficjalne stanowisko Policji
„Cały czas mieliśmy do czynienia z łamaniem prawa i to było powodem naszej interwencji” – ocenił sobotni protest przedsiębiorców rzecznik stołecznej policji Sylwester Marczak. – „Funkcjonariusze zatrzymali łącznie ponad 380 osób, wystawili też 150 mandatów i ponad 280 wniosków o ukaranie do sądu”.

W trakcie przepychanek policja użyła niepotrzebnie i bez uzasadnienia gazu pieprzowego, co wywołało popłoch i panikę. Kilka osób z krzykiem chciało opuścić miejsce zgromadzenia, ale nie mogli, bo policja ich blokowała pod ścianą budynku.  Inni byli prowadzeni za rękę, ponieważ nic nie widzieli, jeszcze inni kładli się na chodniku. Zapanował chaos. Wiele osób ucierpiało do tego stopnia, że Plac Zamkowy opuszczali w karetkach. Wśród poszkodowanych byli także policjanci oraz przedstawiciele mediów. Aresztowano także dziennikarza.

Ta niczym nieuzasadniona eskalacja ze strony policji będzie z pewnością szeroko komentowana, bo jest to bez wątpienia precedens i przykład kolejnego przekroczenia subtelnej, społecznej granicy. Społeczeństwo jest po prostu rozgoryczone i zawiedzione zachowaniem policjantów, którzy powinni chronić obywateli, a nie ich bić, tylko za to, że mają inną ocenę obecnej sytuacji jaką mamy obecnie w kraju. A tak na marginesie, szkoda, że w tak szybkim tempie etos służby policjanta i całej formacji jest niweczony.

Wielu przedsiębiorców niestety nie przetrwa tego kryzysu. Od rządu domagają się odszkodowań za straty spowodowane wprowadzanymi obostrzeniami. Przedsiębiorcy planowali przemarsz do Sejmu. Mieli ruszyć o godz. 16:00, po drodze chcieli zatrzymać się przy Pałacu Prezydenckim oraz Ministerstwie Rozwoju. Rozważali także rozbicie miasteczka strajkowego przed Kancelarią Prezesa Rady Ministrów. Zamiast tego doszło do przepychanek z policją, a demonstracja została spacyfikowana.

Jednego w zaistniałych okolicznościach możemy być pewni, Polacy nie pozwolą sobą poniewierać, a kolejne protesty, to tylko kwestia czasu. Pozostaje sobie tylko zadać zasadnicze pytanie, kto za te niepokoje i bałagan w kraju, w przyszłości odpowie?

FOTORELACJA


kliknij na zdjęciu aby powiększyć /zdjęcia: Uczestnicy protestu/