Wielu Polaków zaskoczył apel ministra zdrowia: – „Niewychodzenie z domu może nas uratować przed trzecią falą epidemii”. Bo przecież my tak naprawdę jeszcze na dobrą sprawę nie wyszliśmy z pierwszej fali. Czarę goryczy przelała informacja o tym, że za złamanie limitu osób na wigilii może grozić gospodarzom, lub organizatorom wieczerzy kara od 5 do 30 tysięcy złotych!

Zalecenie premiera dotyczące sposobu zachowania się obywateli w trakcie tegorocznej Wigilii, to swoiste kuriozum, które po prostu nie przekonuje obywateli ze względu na kompletny brak logiki.
„Przygotowywany projekt rozporządzenia rządu ma zachęcać obywateli do tego, aby przy wigilijnym stole była tylko najbliższa rodzina” – zapowiedział rzecznik Ministerstwa Zdrowia Wojciech Andrusiewicz.

W projekcie zapisano, że do 27 grudnia zakazuje się organizowania imprez, spotkań i zebrań z wyłączeniem, m.in. „imprez i spotkań do 5 osób, które odbywają się w lokalu lub budynku wskazanym jako adres miejsca zamieszkania lub pobytu osoby, która organizuje imprezę lub spotkanie. Limit osób nie dotyczy osób wspólnie zamieszkujących lub gospodarujących”.
W założeniach planowane obostrzenia miałyby obowiązywać, prawdopodobnie, od 28 listopada.

Aktualnie projekt rozporządzenia jest na etapie konsultacji. Z nieoficjalnych informacji, wynika, że limit osób, które mogą zasiąść przy wigilijnym stole to na razie podobno jest tylko „zalecenie”, którego rząd nie będzie egzekwował poprzez kontrole mieszkań ani masowe wystawianie kar administracyjnych przez sanepid. Natomiast inaczej będzie wyglądać podejście rządu do masowych imprez wigilijnych, w których bierze udział kilkanaście lub kilkadziesiąt osób.

Faktem jest, że na razie zawarte w rozporządzeniu ograniczenie, to na razie przepis martwy, który jednak może zostać wprowadzony w życie wówczas, gdy sytuacja epidemiczna w kraju w najbliższych tygodniach się nie poprawi.
Jeśli jednak rząd zdecyduje, że koniecznym jest egzekwowanie planu ograniczeń przy wigilijnym stole, wtedy wystarczy „życzliwy donos” sąsiadów i do drzwi naszych zapukają funkcjonariusze.
Wówczas służby sanitarne mają nie rezygnować z nakładania wysokich kar administracyjnych, które można wystawić na podstawie odrębnych przepisów ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi. Kara może wynieść od 5 do 30 tys. zł.