Polska Akademia Gitary dalej świętuje dziesięciolecie. Tym razem gościem specjalnym był Tomatito, czyli Pomidorek, bo tak brzmi polskie tłumaczenie pseudonimu Jose Fernandeza Torresa. Koncert gwiazdy flamenco było mocno oczekiwanym wydarzeniem. Wykonawca i tym razem nie zawiódł publiczności. Mistrz gitary flamenco z grupą dali rewelacyjny koncert w Auli UAM w Poznaniu, po którym zostały piękne wspomnienia.

Dochodzi godzina 19-ta. Miejsca powoli się zapełniają. Tym razem mam miejsce na balkonie. Musze przyznać, że rewelacyjnie widać i słychać wykonawców na scenie. Lubię patrzeć, (podpatrywać warsztat) jak muzycy grają. Można się wiele od nich nauczyć! W kolorowych światłach dobrze też słychać muzyków.

 Słowa konferansjerki ze sceny – „Festiwal wspiera od samego początku Uniwersytet Adama Mickiewicza w Poznaniu. Także wielu sponsorów strategicznych, bez których festiwal nie mógłby się odbyć… Gwiazd flamenco na świecie jest coraz mniej, stąd ciekawa jestem Państwa spotkania tutaj w Auli UAM. Tomatito wystąpił z zespołem, który tworzą członkowie jego rodziny. Nieoficjalnie dowiedziałem się, że na scenie wokalistką flamenco była siostra, a syn na gitarze wspomagał gwiazdę flamenco”.



Gitarzysta flamenco pochodzi z muzycznej rodziny Sam stwierdza, że „mój dziadek i mój ojciec zajmowali się muzyką”. Chyba czas na kolejne pokolenie, które pod okiem ojca zdobywa doświadczenie flamenco, czyli styl życia, które poznaje od samego dzieciństwa i tradycją. Jest to zjawisko zapewne czymś wyjątkowo rodzinnym. Charakterystyczny gardłowy śpiew w duecie z inny śpiewakiem przy dźwiękach gitary, czasami dwóch gitar, upiększony instrumentami perkusyjnymi. To czyste flamenco wspomagane przez śpiewających klaskaniem pobudziło mocno słuchaczy. Spora część prawie dwugodzinnego spektaklu, – bo tak należałoby nazwać ten koncert była wykonywana przez cały zespół.
Zdarzały się też i takie, które zagrano w kwartecie i nawet w duecie. Muzyka flamenco, która wyrosła z korzeni cyganów hiszpańskich, często kojarzona jest z tańcem kobiet. Tańca flamenco zabrakło podczas koncertu.

 Synchronizacja rytmów gitary i instrumentów perkusyjnych (werbel, talerze, cajon, perkusyjna drobnica) nie pozwalała spokojnie siedzieć w fotelu. Stąd wielu ludzi żywo reagowało na rytmu – kołysząc się, ruszając ręką, pewno czy delikatnie tupiąc. Ekspresyjne utwory, gdzie dominowały dźwięki, a raczej kaskady dźwięków gitary ubogacane śpiewem to historia tej muzyki.

 Andaluzja, to kolebka flamenco. Tutaj urodziło się najwięcej artystów flamenco. Ta kraina ma w sobie coś takiego i szczęście do ludzi, że na jej terenach wyrosła flamenco, które rozlało się na cały świat. Znany utwór „La Leyenda del Tiempo” pięknie wybrzmiał i był zapewne pokłonem dla dwu nieżyjących już artystów flamenco: gitarzysty Paco de Lucia i wokalisty flamenco Camaróna de la Isla. Piękny, bardzo spokojny i nostalgiczny utwór na dwie gitary, to taka muzyczna perełeczka. Wprowadziła do wnętrza ciepło słonecznej Hiszpanii. Rozpoczynający się spokojnie temat z kilku akordów i rozwijany dalej przez Tomatito, w którym pokazał wirtuozowski pazur. Narastający punkt kulminacyjny wyrażony burzą i kaskadą szybkich przebiegów dźwiękowych. Zakończenie to wygaszanie emocji dźwiękowych i powrót do akordowego tematu. Drugi gitarzysta przejął rolę akompaniamentu. Zasłużonymi brawami został przyjęty ten utwór na duet gitarowy.
Mistrz gitary flamenco używał czasami kapodaster, przez co zmieniał się strój gitary na wyższy. To był zamierzony efekt akustyczny. Gitarzysta gra całym ciałem, Akcentowane zakończenia myśli czy fraz doskonale były zauważalne. Mocno ekspresyjne ruchy ciała. Koncert flamenco to nie tylko muzyka. To filozofia życia przedstawiona za pomocą dźwięków gitary, rytmów instrumentów perkusyjnych i śpiewu.
Ważnym czynnikiem spektaklu, – bo tak należałoby mówić o koncercie flamenco jest oświetlenie. Dużo czerwonego światło na scenie w tle podkreśla temperament muzyków. Światło żółte po to, aby muzycy widzieli się nawzajem.

 Przyznam, że trudno spokojne usiedzieć podczas takiego koncertu. Sama żywa muzyka rytmiczna, impulsywna i bardzo ekspresyjna przechodzi przez słuchacza chyba przez wszystkie zmysły. Tomatito dysponuje na gitarze niezwykłą techniką podobną do klasycznej: szybkie przebiegi gamowe, błyskawiczne zmiany akordów. Ręka prawa różnorodne razquada typowe dla techniki flamenco, gra kciukiem. Jest bardzo muzykalny.

 Po koncercie poznańska publiczność zgotowała gwieździe flamenco Tomatito owację na stojąco. Artyści bisowali. Z uśmiechem na ustach żegnając się machaniem ręką w stronę publiczności gwiazda flamenco i towarzyszący zespół opuścili scenę. Sporo osób czekało po koncercie, aby zamienić kilka słów na gorąco, zrobić pamiątkowe zdjęcia, poprosić o autograf. Tomatito rozmawiał tylko po hiszpańsku, więc niewielu fanów pewno mogło porozmawiać. Sympatyczny, skromny i uśmiechnięty – takim go zapamięta wielu słuchaczy.

 Z wywiadu, który z artystą przeprowadził „Głos Wielkopolski” dowiedziałem się min, że: lubi zwierzęta, ma sporo, bo około 70 gitar i wszystkie kocha. Nagrał kilkanaście płyt (niektóre można było zakupić w holu UAM). Gdy rano budzi się to myśli o … muzyce. Zapytany o plany odpowiedział: – „Następny projekt związany jest z muzyką klasyczną i „Concierto de Aranjuez” Joaquina Rodrigo . To coś dla mnie nietypowego, bo nawet nie umiem czytać nut, więc ktoś będzie mi musiał pokazać jak to zrobić. Będę musiał, więc trochę pocierpieć, ale lubię cierpienie.”


Życiorys (Wikipedia)

Jose Fernandez TorresTomatito stał się sensacją w świecie flamenco, gdy w młodym wieku został odkryty przez gitarzystę Paco de Lucía, z którym i z wokalistą flamenco Camarón de la Isla rozpoczął współpracę.
W 1979 r. trio napisało hit znany jako „La Leyenda del Tiempo”, a ich współpraca trwała aż do śmierci Camaróna w 1992 r.
W późniejszych latach muzyk współpracował z pianistą Michelem Camilo, co zaowocowało powstaniem albumów „Spain” (2000) oraz „Spain Again” (2006).
Muzyka Tomatito to mieszanka tradycyjnego flamenco i jazzu. Na niektórych albumach, między innymi „Barrio Negro”, eksperymentował z muzyką kubańską i brazylijską, pracował także z wokalistą flamenco Duquende oraz pianistą Chano Domínguezem.
Tomatito nagrał w sumie sześć albumów solowych, a muzyka, którą napisał do filmu Vengo w reżyserii Tony’ego Gatlifa, zdobyła nagrodę Cezara w 2001 r. Cztery lata później zdobył nagrodę Latin Grammy za album „Aguadulce”.


UDOSTĘPNIJ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz swój komentarz!
Proszę podać swoje imię

Poprzedni artykułKropla krwi dla Wojtka
Następny artykułNowy Rok Szkolny w Szkole Muzycznej
monsterid
Redaktor muzyczny Kontakt: 602 329 658