most niedźwiedzia paklica międzyrzecz b00
Przejeżdżając przez most autem nie mamy szans nawet tego zdobienia zauważyć. Natomiast spacerując można dokładnie przyjrzeć się płaskorzeźbie niedźwiedzia, a także poznać legendę związaną z tym miejscem …

W ciągu ulicy Konstytucji 3 Maja, między skrzyżowaniami z ul. Marcinkowskiego i ulicą Łąkową, podążając ulicą napotkamy po drodze zabytkowy most przez rzekę Paklica, zwany mostem niedźwiedzia. 

Most wybudowany w okresie dwudziestolecia minionego wieku, położony niedaleko miejskiego szpitala jest obiektem zabytkowym i pełni nadal funkcję przeprawy drogowej przez rzekę Paklica w ciągu ul. Konstytucji 3 Maja, o nośności do 15 t. Obecnie mało kto zwraca uwagę na to, że betonową barierę mostu zdobi płaskorzeźba przedstawiająca kroczącego niedźwiedzia.

Przejeżdżając przez most autem nie mamy szans nawet tego zdobienia zauważyć. Natomiast spacerując można dokładnie przyjrzeć się płaskorzeźbie niedźwiedzia, a także poznać legendę związaną z tym miejscem, którą opisał niemiecki kronikarz Paul Becker w historii miasta wydanej na początku lat 30. minionego wieku. Obok mostu ustawiona została tablica informacyjna w ramach Szlaku „Poznaj nasze miasto”, na której umieszczono zdjęcia mostu i krótką informacją na temat mostu i legendą wyjaśniającą skąd wzięła się nazwa mostu.

most niedźwiedzia paklica międzyrzecz 009
Niedźwiedź brunatny – gatunek drapieżnego ssaka z rodziny niedźwiedziowatych. Zamieszkuje Azję, Europę Północną i Amerykę Północną. Nie jest zagrożony wyginięciem …

Warto przypomnieć, że w okresie średniowiecza w kniejach dawnej Polski nie brakowało niedźwiedzi.  W naszym regionie były także często spotykane. Podobno jeszcze na początku XIX wieku miejscami występowały na niżu polskim. Niestety w tamtych czasach niedźwiedziom nie żyło się łatwo. Pozornie niemrawy i ospały miś jest jednak zwierzęciem bardzo sprawnym i groźnym, toteż łowy nań stawały się sprawdzianem siły i odwagi, przynajmniej do chwili upowszechnienia się broni palnej.

most niedźwiedzia paklica międzyrzecz 010
Peter Paul Rubens – Polowanie na niedźwiedzia – 1640 r.

W wyniku polowań od XVII liczebność tego ssaka zaczęła drastycznie maleć. Ciekawostką może być fakt, że do XIX wieku śmiałkowi, któremu udało się zabić niedźwiedzia wypłacana była specjalna premia. Do zmniejszenia populacji niedźwiedzi niewątpliwie także przyczyniło się postępujące wycinanie ogromnych areałów dziewiczej puszczy, co powodowało jej dzielenie na mniejsze części, które już nie gwarantowały dla niedźwiedzi schronienia w typowych dla nich matecznikach.

O występowaniu niedźwiedzi na tych terenach obecnie świadczą wykopaliska. Podczas badań archeologicznych prowadzonych w różnych miejscach okolic Międzyrzecza, odnajdywano kości niedźwiedzi. W 2002 roku, podczas prac prowadzonych przez mgr Tadeusza Łaszkiewicza, na terenie Rynku, w pobliżu kościoła pw. Św. Wojciecha został odkopany fragment łapy niedźwiedzia. Pamiętajmy, że w średniowieczu pieczeń z łapy niedźwiedzia uznawana była za przysmak, na który mogli sobie pozwolić nieliczni, bo polowania na większą zwierzynę – niedźwiedzie, żubry i jelenie – zastrzeżone były dla panujących (król, książę) i ich dworzan. Później prawo do łowów zyskała szlachta i łowy takie (tzw. zaszczytne) stały się jej monopolem.  Poza tym, z upolowanego niedźwiedzia uzyskiwano mięso i skórę, a także niezwykle cenione sadło, używane jako lek przy przepuklinie, poprawiające jakoby pamięć i usuwające liszaje. Żółć niedźwiedzią stosowano jako lekarstwo na padaczkę i paraliż, a wysuszone oko jako antidotum na febrę i strachy nocne u dzieci.

FOTORELACJA


kliknij na zdjęciu aby powiększyć /zdjęcia: Kazimierz Czułup/


Z obecnością niedźwiedzi wiąże się legenda odnotowana przez niemieckiego kronikarza Paula Beckera. Opowiada ona o ataku niedźwiedzia na obozowisko wędrownych Cyganów na polanie koło Paklicy. Na pamiątkę tego zdarzenia podczas budowy mostu przez Paklicę w 1928, na murowanej barierce mostu umieszczono relief niedźwiedzia.

Most niedźwiedzia – legenda

Z umieszczonego na tablicy informacyjnej tekstu legendy dowiadujemy się, że w późnym średniowieczu nad Paklicę przywędrowali Cyganie. Mieszczanie nie chcieli wpuścić taboru do miasta. Dlatego Cyganie zatrzymali się przed rogatkami miasta i rozbili swój obóz nad rzeką.

Wieczorem śpiących Cyganów zaatakował niedźwiedź. Rozjuszony miś płoszył konie, niszczył namioty.

Przerażeni Cyganie uciekli do Międzyrzecza i schronili się za murami miasta. Uzbrojeni w widły mieszczanie ruszyli na polowanie. Otoczyli zwierzę. Niedźwiedź nie miał najmniejszych szans. Został zakuty, po czym mieszczanie urządzili fetę na cześć zwycięstwa.

W miejscu potyczki z rozjuszonym niedźwiedziem wybudowano most, który ozdobiony został reliefem upamiętniającym to wydarzenie. Most na przestrzeni wieków był wielokrotnie przebudowywany, ale płaskorzeźba niedźwiedzia zachowała się do dziś.

W internecie można znaleźć inną historię tłumaczącą pochodzenie nazwy mostu. Z opowieści Jerzego Daszkiewicza możemy się dowiedzieć:

„Ta historia rozegrała się dawno, dawno temu w czasach, gdy na zamku w Międzyrzeczu mieszkała przepiękna księżniczka Lica wraz ze swym ojcem księciem Julianem. Wiodła ona spokojne i ciche życie. Cieszyła się szczęściem swych poddanych i z radością przyglądała się ich dobrobytowi. Jej spokój zburzyły jednak pewnego dnia straszne wieści. Posłaniec przyniósł wiadomość o grasującym w pobliskim lesie ogromnym niedźwiedziu, który wprowadzał chaos i strach w życie mieszkańców Międzyrzecza. Porywał on i pożerał dzieci a chłopów, którzy próbowali z nim walczyć również spotykała śmierć.

Licy niezwykle leżało na sercu dobro mieszkańców i starała się troszczyć o ich los. Postanowiła więc rozesłać listy do wszystkich pobliskich miast z prośbą o przybycie najodważniejszych mężów. Mieli oni stoczyć walkę z niedźwiedziem a jako nagrodę za zabicie go, Lica postanowiła ofiarować własną rękę. Wielu wspaniałych rycerzy z najdalszych nawet krain odpowiedziało na wezwanie białogłowy i stawiło się o wyznaczonej porze, by stoczyć walkę z potworem, z lasu. Królewna była pełna nadziei i wierzyła, że któryś z wojowników pobije bestię. Czas jednak mijał a niedźwiedź wciąż grasował w lesie. Kawalerowie odchodzili pobici i bezbronni. Niejeden z nich nie powrócił z wyprawy przeciwko niedźwiedziowi, a nieliczni którzy uszli z życiem, przerażeni uciekali z Międzyrzecza.

Pewnego jesiennego dnia los jednak uśmiechnął się do księżniczki. Do grodu przybył bowiem Pak. Syn jednego z najbogatszych książąt śląskich. Był on niezwykle odważnym wojem, o którym jeszcze za jego życia krążył legendy. Lica wiedziała, że jest to niezwykły mężczyzna i wierzyła, że to właśnie on zabije bestię. Pak przebywał na dworze księcia Juliana ponad miesiąc przygotowując się do spotkania z niedźwiedziem. Między nim a Licą nawiązała się przyjaźń. Królewna czuła się bardzo szczęśliwa, nigdy bowiem nie miała prawdziwego przyjaciela. Gdy nadszedł wreszcie dzień wyprawy, Pak pożegnał się z Licą obiecując jej, że ujrzy go wieczorem i otrzyma w darze futro bestii. Białogłowa czym prędzej pobiegła na wieżę, z której cały dzień wypatrywała powrotu wielkiego woja. Jak wielkie było jej zadziwienie, gdy nie pojawił się on przez cały najbliższy tydzień. Pewnego dnia wyprawa powróciła, jednak wśród jej członków nie było Paka. Książę zginął bowiem podczas spotkania z niedźwiedziem. Lica w rozpaczy rzuciła się z najwyższej wieży zamku wprost do pobliskiej rzeki. Na cześć wielkiego woja i pięknej księżniczki rzekę nazwano Paklica. Po dziś dzień na moście, pod którym przepływa Paklica wyrzeźbiona jest postać niedźwiedzia”.

Która z tych legend jest prawdziwa? Cóż, tego raczej już obecnie nie uda się nam rozstrzygnąć, ale obie są piękne, ciekawe i warto je znać 😊


ŹRÓDŁOZiemia Międzyrzecka