fotowoltaika polska 002
Sejm przyjął tryb błyskawiczny prac i przyjął ustawę głosami Zjednoczonej Prawicy …
Za uchwaleniem ustawy głosowało 225 posłów, przeciw było 212, a jeden poseł wstrzymał się od głosu …

W ekspresowym tempie, po zaledwie jednym dniu prac w komisji sejmowej, PiS przegłosował ustawę o fotowoltaice. Zmiany uderzają w prosumentów, samorządy i biznes paneli solarnych warty 10 mld zł.

24 godziny wystarczyły Prawu i Sprawiedliwości, by przepchnęło przez Sejm swoją ustawę o fotowoltaice.

W ubiegły czwartek (28 października) posłanka i była minister rozwoju Jadwiga Emilewicz wycofała wniesiony przez siebie projekt ustawy o odnawialnych źródłach energii. Była to szansa na zablokowanie niekorzystnych dla prosumentów zmian, ale tę szansę zniweczyła sama posłanka, informując uprzednio klub o swoim ruchu. Przyjęte na posiedzeniu Komisji do Spraw Energii poprawki znacząco pogarszają rozwój energetyki obywatelskiej – stwierdziła na Twitterze.
Jak tłumaczyła Emilewicz, pierwotny projekt ustawy zmieniano tyle razy, że nie chce, by widniał jej podpis, ani nie chce być autorką zmian, które do zostały wprowadzone do proponowanego projektu.

Okazuje się, że pomimo tego, że ustawa jeszcze nie została przyjęta, to już gminy w kraju zgłaszają problemy. Chodzi o to, że masowo zgłaszają się przyszli prosumenci i deklarują chęć rezygnacji z eksploatacji instalacji.

Decyzja pani Emilewicz nie powstrzymała Prawa i Sprawiedliwości ani na chwilę. W czwartek wieczorem ni stąd ni zowąd ze swoim projektem ustawy pojawił się niezawodny Marek Suski. Projektem, który chwilę wcześniej wycofała posłanka Emilewicz. Sejm przyjął tryb błyskawiczny prac i ustawę – głosami Zjednoczonej Prawicy – przyjął w piątek.

Za uchwaleniem ustawy głosowało 225 posłów, przeciw było 212, a jeden poseł wstrzymał się od głosu. Chwilę wcześniej posłowie odrzucili wniosek klubu KO o odrzucenie projektu w całości.

Ustawa trafi teraz do Senatu. Ma obowiązywać od 1 kwietnia 2022 roku

Ustawa wprowadza tzw. net billing. Zgodnie z tym mechanizmem prosumenci będą zobowiązani do sprzedaży nadwyżki energii, którą wprowadzają do sieci. Jednocześnie, kiedy ich zapotrzebowanie na energię będzie większe, niż ich produkcja z paneli fotowoltaicznych (np. zimą), to będą za nią płacić tak samo, jak inni odbiorcy prądu. Ponadto zapłacą też za dystrybucję, z tą różnicą, że będzie im przysługiwać 15-procentowy rabat na opłatach zmiennych dystrybucyjnych dla energii wprowadzanej do sieci oraz zmagazynowanej tam przez osoby i podmioty niebędące przedsiębiorcami.

Forsowane przez polityków PiS-u zmiany w ustawie o OZE zakładają rezygnację z preferencyjnych warunków rozliczania energii z paneli fotowoltaicznych z operatorami sieci energetycznych.

Propozycję zmian w systemie rozliczeń prosumentów i operatorów sieci Ministerstwo Klimatu i Środowiska zapowiadało od jakiegoś czasu, a w maju 2021 roku od słów przeszło do konkretów i pokazało projekt ustawy.

To kolejny gwóźdź do trumny polskiej energii odnawialnej

Swoimi nieprzemyślanymi decyzjami PiS zahamował rozwój energetyki wiatrowej. Dokonując tym samym rzeczy bezprecedensowej w skali świata. Wyrzucą z kraju najtańszą, najbardziej perspektywiczną i innowacyjną branżę skutecznie uniemożliwiając w naszym kraju rozwój farm wiatrowych.

Najważniejszą zmianą wprowadzoną przez PiS jest zapis o odległości pomiędzy elektrownią wiatrową a zabudowaniami mieszkalnymi (a także obszarami szczególnie cennymi przyrodniczo). Ma ona wynosić co najmniej dziesięciokrotność całkowitej wysokości elektrowni wiatrowej. Co w praktyce oznacza, że inwestor nie będzie mógł postawić instalacji bliżej niż 1,5 – 2 km od najbliższego domu (najbardziej wydajne, zaawansowane technologicznie elektrownie wiatrowe mierzą od 150 m do nawet 210 m).

Aktualnie politycy próbują rozłożyć na łopatki energię ze Słońca. Powyższe działania idą w przeciwnym kierunku do przyjętych założeń Unii Europejskiej.

Przypomnijmy, że z zobowiązań wynikających m.in. z unijnego pakietu klimatycznego wynika, że do 2020 r. Polska ma obowiązek zwiększyć udział OZE w zużyciu energii do 15 proc. Obecnie jest to niewiele ponad 11 proc.


ŹRÓDŁOZiemia Międzyrzecka