Premier Mateusz Morawiecki wprowadza kolejne obostrzenia w związku z pandemią koronawirusa. Postanowił także zaprosić do rozmów opozycję, bo sytuacja nie tylko specjalistów wydaje się poważna. Polacy są coraz bardziej rozczarowani sytuacją, która ich dotyka na styku z szeroko pojętą ochroną zdrowia.

To, że sytuacja epidemiologiczna w Polsce wygląda źle, to już widzi każdy. Zrozpaczeni są ci, którzy chorują na inne choroby, nie związane z COVID-19 lub wymagają, np. zabiegów w ramach kontynuacji leczenia.

Każdego dnia słyszymy o zakażonych politykach, nauczycielach, uczniach, lekarzach. O zamkniętych klasztorach, kościołach, kolejnych urzędach.

Opozycja podnosi to, że rząd zmarnował ostatnie sześć miesięcy, nie opracował strategii walki z COVID-19, uspokajał społeczeństwo, a minister zdrowia Adam Niedzielski przyznaje: – „Nie mamy wszystkiego pod kontrolą”.  O co więc w tym wszystkim chodzi?

Lekarze głośno ostrzegają: w szpitalach zaczyna brakować łóżek, wykrusza się personel medyczny, liczba wykrywanych codziennie przypadków osób zakażonych koronawirusem liczona jest już w tysiącach, nie setkach. Karetki pogotowia z pacjentami na pokładzie stoją w wielogodzinnych kolejkach pod szpitalami, które nie mają wolnych łóżek i nie mogą przyjąć pacjenta. Każdy z nas płaci składki i podatki oczekując, że w krytycznej sytuacji będzie mógł liczyć na pomoc państwa. Jak jest niestety każdy widzi.

 

Co w tej wyjątkowej sytuacji zrobili rządzący? Starym zwyczajem ponownie podzielili Polaków, dzieląc Polskę na strefy: żółtą i czerwona. To ma być według rządu recepta na zapanowanie nad epidemią.  Wprowadzono również kolejne, mało logiczne obostrzenia, a jednym z nich jest obowiązek noszenia maseczek, nie tylko w sklepach, czy w instytucjach użyteczności publicznej, ale także na ulicach.
Rząd przystąpił do budowy szpitala na Stadionie Narodowym. Dobrze, że takie szpitale powstaną w województwach. Lepiej, późno niż wcale. Liczba hospitalizowanych będzie rosła. Eksperci od dawna mówili, że potrzebujemy zabezpieczyć dla chorych więcej miejsc.

Prezes PiS Jarosław Kaczyński miał kontakt z osobą zakażoną koronawirusem. Trafił na kwarantannę. Informację potwierdził wicerzecznik PiS, Radosław Fogiel…

Znaczna część społeczeństwa zdała już sobie sprawę, że aktualne działania rządu są mocno spóźnione i nieprzemyślane. Obywatele zadają sobie pytanie, co rząd robił przez ostatnie sześć miesięcy, bo przecież wiadomo było, że druga fala pandemii nadejdzie. Nadeszła jesień, to pora roku sprzyjająca przeziębieniom, to typowy czas grypy. W związku z tym Polacy pytają, gdzie są obiecywane szczepionki na grypę?  Przypominają też pamiętne słowa premiera Morawieckiego, który przed II turą wyborów prezydenckich uspokajał, że pandemia jest w odwrocie i słowa prezydenta Dudy, który twierdził, że sytuacja epidemiologiczna jest pod kontrolą.

Bzdury słyszymy również w ostatnich dniach.  – „Jedno jabłko z wieczora i nie ma doktora” – tak komentował Stanisław Karczewski kwestię sposobów walki z COVID-19.

Polacy szybko zauważyli wypowiedź Stanisława Karczewskiego. I posypały się komentarze. „Kazał głosującym rezydentom pracować dla idei. Mając umowę o wolontariat, zarobił około 400 tysięcy. Teraz ignorując rządowe zaniedbania przed jesienną pandemią, zaleca jeść dwa jabłka. Sam na grypę zaszczepił się jako pierwszy”.

  „Kłamstwo ma krótkie nogi”
Kolejny raz sprawdziło się stare przysłowie, przestrzegające nas przed mówieniem nieprawdy, ponieważ prawda i tak wyjdzie na jaw, a wtedy znajdziemy się w jeszcze gorszej sytuacji. Widocznie liderzy PiS o tym przysłowiu zapomnieli.

„Wpadli we własne sidła, mówiąc, że epidemia jest w odwrocie. Rozluźnili atmosferę, doprowadzili do tego, że 30 procent młodych ludzi nie wierzy w pandemię” – ocenił w „Kawie na ławę” w TVN24, szef PSL Władysław Kosiniak-Kamysz, a 18 października w „Kawie na Ławę” marszałek Włodzimierz Czarzasty wprost nazwał polityków PiS: „… jesteście kłamcami”.

Epidemia szaleje, każdego dnia Ministerstwo Zdrowia przedstawia zatrważające raporty, a szpitale donoszą o braku łóżek i respiratorów. Rząd wprowadził wiele nowych ograniczeń, ale mimo nawoływań rodziców i nauczycieli, długo zastanawiał się nad decyzją o zamknięciu części szkół.

W odniesieniu do aktualnej sytuacji związanej z epidemią COVID-19 jaka panuje w kraju warto, tu lokalnie, w Małej Ojczyźnie zastanowić się i zadać ważne pytanie:

SONDA  INTERNETOWA