Pojawiła się wreszcie nowa płyta nagrobna upamiętniająca żołnierzy polskich pochowanych w zbiorowej mogile na cmentarzu wojennym w Międzyrzeczu.

O sprawie pisaliśmy w artykule z dnia 15 lutego 2019 roku (czytaj więcej). Zaczęło się od interwencji emerytowanego oficera Wojska Polskiego Zbigniewa Kolisa z Międzyrzecza, który przypadkowo wpadł na trop i ustalił, że na cmentarzu obok żołnierzy armii radzieckiej spoczywają także żołnierze polscy.
Pan Zbigniew przeglądając przypadkiem znajdującą się w międzyrzeckim ratuszu ewidencję cmentarną ze zdumieniem zauważył, że w księgach na wykazach widnieją także nazwiska polskich żołnierzy.

Okazało się, ze w kwaterze numer 36 wraz z czerwonoarmistami pochowano dokładnie ośmiu naszych żołnierzy i oficerów.

Pan Zbigniew zainicjował akcję, której celem było upamiętnienie polskich żołnierzy. Efektem starań powstała pamiątkowa płyta nagrobna, której koszt wyniósł  3 000,00 zł.

Pan Zbigniew mówił – „Minie w tym roku dokładnie 80 lat jak wyruszyli na wojnę w obronie Ojczyzny i nie było im dane wrócić do rodzinnego domu. Ta poświęcona tablica przywróci Im należną godność i pamięć.”

Wszystko zdawałoby się zmierzało do finału, powstała skromna wykonana w kamieniu pamiątkowa płyta, ale niestety jakiś nieszczęsny urzędnik źle zaprojektował napisy. Okazało się, że z nikim projektu nie skonsultowano i w efekcie, na skutek czyjejś niekompetencji wyprodukowano bubla, który nie tylko nie upamiętniał żołnierzy, ale po prostu przynosił wstyd.

W zaistniałej sytuacji w celu naprawy błędu popełnionego przez powojennych urzędników pan Zbigniew Kolis napisał w dniu 1 lutego 2017 r. wniosek do władz gminy o podjęcie uchwały i umieszczenie na cmentarzu wojennym tablicy ku pamięci pochowanych tam żołnierzy WP z września 1939.

– „Przesłałem w tej sprawie 12.02.2019 r. pismo do burmistrza Międzyrzecza. Wykazałem błąd i wytłumaczyłem na czym on polega. Ciekawi mnie jak szybko ten błąd zostanie naprawiony i na czyj koszt” – mówi pan Kolis.

Na wskutek interwencji Zbigniewa Kolisa wykonano nową płytę z prawidłowo wykonanymi napisami. Można powiedzieć, że jest sukces, wprawdzie niewielki ale jest i trzeba to odnotować. Szkoda tylko, że zmarnowano społeczne pieniądze, ale to już inna historia, której nie będziemy mieszać z pamięcią o poległych w boju i zmarłych w jenieckich obozach żołnierzach.

FOTOGALERIA

 Warto przypomnieć
Polegli żołnierze radzieccy to nie tylko Rosjanie. ZSRR był konglomeratem różnych narodowości, stąd w Księdze Pochowanych tak egzotycznie brzmiące nazwiska jak: Habib Nuritdinowicz Musin, Szałwa Zachariewicz Maridaszwili, Abduła Szamsdanowicz Muchitdinow, Abduł Gebi Achmed-ogły Gadżijew, kpt. Szaryfian Chamoffolcewicz Kargamanow. Zupełnie jak wśród załogi Rudego 102… Zdarzają się również nazwiska brzmiące bardzo po polsku, np. Wiewiórka, czy Łopata Szczepan.

Wśród pochowanych żołnierzy Armii Radzieckiej są jednak pochowani z całą pewnością żołnierze Wojska Polskiego II Rzeczypospolitej.
Są to:

  • kapitan dyplomowany Lucjan Piotr Hajewski  (10.1941 r.)
  • wachmistrz Jan Bankowski  (04.1943 r.)
  • szeregowy Władysław Borkowski  (06.1943 r.)
  • kanonier Władysław Cichocki   (01.1940 r.)
  • strzelec Józef Cichy   (05.1940 r.)
  • Adam Cudak   (04.1941 r.)
  • strzelec Kazimierz Osiński  (09.1941 r.)
  • Stanisław Sabata   (09.1939 r.)

Wszyscy oni zostali pochowani w mogile nr 36. Żołnierze ci zginęli w latach 1939 – 1943 i zostali ekshumowani, a następnie przeniesieni z Pieńska, Dobiegniewa i Czerwińska.
Na terenie Pieńska (powiat zgorzelecki) znajdował się szpital, w którym przebywali polscy jeńcy wojenni (42 z nich zmarło). Tymczasem w Dobiegniewie istniał największy obóz jeniecki dla polskich oficerów – Oflag II C Woldenberg. Przetrzymywano w nim oficerów, chorążych, podchorążych, podoficerów i szeregowców Wojska Polskiego z wojny obronnej 1939 roku, nielicznych oficerów polskich wziętych do niewoli w czasie walk we Francji w 1940 roku i około 100 starszych oficerów Armii Krajowej, którzy dostali się do niewoli po upadku Powstania Warszawskiego.
Wcześniej, bo od 28 września 1939 r. do 21 maja 1940 roku w Dobiegniewie istniał obóz dla podoficerów i szeregowców – Stalag II C Woldenberg. Jeńcy byli zatrudnieni przy wznoszeniu baraków pod przyszły obóz oficerski.
W okresie zimy 1939/40 z powodu nieodpowiednich warunków mieszkalnych większości z nich chorowała. Były nawet przypadki zgonów. Tu właśnie 9 października 1939 r. zmarł kpt. Lucjan Hajewski – oficer sztabowy, kwatermistrz 23 Dywizji Piechoty Wojska Polskiego. Jednostka ta rozpoczęła wojnę w Katowicach, 19 września wzięła udział w bitwie pod Tomaszowem Lubelskim, a dzień później skapitulowała pod Narolem.
Jeńcy trafili, m.in. do Dobiegniewa.
Pochowani na cmentarzu w Międzyrzeczu Polacy przebywali, więc w tym samym obozie, w którym więziono, m.in. bohaterów Westerplatte oraz mającego swe rodowe korzenie w Bukowcu i Pieskach kontradmirała Józefa Unruga. czytaj więcej


Czytaj także:
Międzyrzecki cmentarz żołnierzy radzieckich poległych w II wojnie światowej w walce z niemieckim faszyzmem

Urzędnicza niefrasobliwość, czy brak kompetencji?


 

Lokalny Przekrój