#LubuskieChallenge w Międzyrzeczu
/ foto: LUBUSKIE.PL /

Na terenie dworca PKP odbyło się kolejne spotkanie w ramach  #LubuskieChallenge. – „Dzięki naszej obecności w Unii Europejskiej możemy żyć w pokoju” – powiedział Marcin Jabłoński, członek zarządu województwa lubuskiego podczas debaty europejskiej. – „To wielka wartość, bo przecież za naszą granicą trwa specyficzna wojna, a ponad milion obywateli Ukrainy szuka u nas pracy i stabilizacji”.

Marcin Jabłoński, członek zarządu województwa lubuskiego podczas krojenia europejskiego tortu
/ foto: LUBUSKIE.PL /

  DEBATA #LubuskieChallenge
W debacie „Europejczycy i Europejki rozmawiają”, w niedzielę 23 czerwca b.r. oprócz Marcina Jabłońskiego wzięli udział: Remigiusz Lorenz – burmistrz Międzyrzecza, Ewa Nowak-Lewicka – dyrektor Samodzielnego Publicznego Szpitala dla Nerwowo i Psychicznie Chorych w Międzyrzeczu, Łukasz Robak z Folwarku Pszczew – beneficjent środków UE oraz Dariusz Mukomiłow –wiceprzewodniczący Lubuskiej Organizacji Pracodawców. Na widowni zasiedli mieszkańcy Międzyrzecza i okolic, a także poseł Katarzyna Osos, która wzięła udział w Pikniku Europejskim.
„Jeśli chodzi o korzyści gospodarcze z naszego członkostwa w UE, to jest ich bardzo wiele” – stwierdził Remigiusz Lorenc  – „Przykładem jest podpisanie kilka dni temu umowy na uzbrojenie stref w powiecie międzyrzeckim”.
„To bardzo ważne przedsięwzięcie” – dodał M. Jabłoński. – „Dofinansowanie wyniosło ok. 10 mln zł.”

O korzyściach płynących z UE mówiła również Ewa Nowak-Lewicka, która zaznaczyła, że szpital zyskał, m.in. termomodernizację zabytkowych obiektów. Na taki wydatek placówki z całą pewności nie byłoby stać.
Łukasz Robak wskazywał, że bez funduszy europejskich nie udałoby się odrestaurować zabytkowego folwarku, ani też przeprowadzić innych, ważnych inwestycji. Dariusz Mukomiłow opowiedział, co Unia Europejska dała polskim przedsiębiorcom, czyli możliwość otwartej wymiany handlowej i technologicznej, bez ograniczeń celnych.

Dyskutanci podkreślali, że również Polacy mają swój wkład w UE. Dzięki swojej pracowitości i determinacji wyrobili sobie w Europie wysoką pozycję.

Podczas spotkania mieszkańcy Międzyrzecza mogli skorzystać z wielu atrakcji. W strefie Eco był Bike Bar, w którym jadąc na rowerze można było zblendować zdrowy koktajl owocowy. Można też było dokonać recyklingu koszulek na nowe przedmioty, m.in. torbę na zakupy, fartuszki, itp. W strefie aktywności można było wziąć udział w zajęciach  w formule maratonu spinningowego oraz z indywidualnych konsultacji fitness.

Dodatkową atrakcją dla uczestników imprezy były pokazy sprzętu strażackiego, m.in. wozu bojowego z 1934 roku, czy specjalne pociągi, które tego dnia przyjechały do miasta.
15 lat temu, 1 maja 2004 roku Polska została członkiem Unii Europejskiej, co dało naszemu krajowi ogromny impuls do rozwoju. Na kolejne Pikniki Europejskie zapraszamy w sierpniu.

 VI PARADA LOKOMOTYW W MIĘDZYRZECZU
23 czerwca na stacji kolejowej w Międzyrzeczu gnały tłumy mieszkańców, gości, sympatyków i ludzi ciekawskich. Od dawna nie było takiego zainteresowania.  Ożywiony ruch  panował od rana. Sygnały dźwiękowe wielu lokomotyw spalinowych niczym kościelne dzwony oznajmiały święto.
Po raz VI w królewskim mieście Międzyrzecz odbywała się parada lokomotyw.  Dworzec kolejowy zapełnił się przybyszami, którzy przyjechali na to święto z odległych zakątków kraju. Widziałem bardzo często całe rodziny. Dla dzieci i młodzieży to namacalna i autentyczna lekcja historii z najlepszymi wykładowcami – pasjonatami lokomotyw.

Przejażdżki drezyną (pojazd napędzany siła mięsni ludzkich), lub innym rodzajem szynowego środka lokomocji były nie lada atrakcją. Podróż zabytkowym pociągiem na trasach już nie uczęszczanych, czy do Gorzowa Wlkp. tez były piękną sentymentalną podróżą, za która niestety trzeba było niemało zapłacić. Ale wspomnienia są bezcenne, a spełnianie ich kosztuje. Pomimo cen bilety były wyprzedane dosłownie na pniu. Wielu ludzi pamiętających podróżowanie w historycznych wagonach kilkadziesiąt lat temu przypomniało sobie zapewne z nostalgią ten piękny czas, kiedy byli młodzi i często podróżowali do szkoły czy pracy.

FOTORELACJA

 

Zabytkowe wagony z drewnianym wyposażeniem – ławki do siedzenia, zabytkowy WC wiernie oddawał ten czas. Obsługa wagonów, czyli konduktor już nie budził takich emocji, gdy podróżowało się bez biletu „na gapę”. Bilety w formie szarych prostokątów – takie bilety pamiętam – to też piękna pamiątka tamtych czasów. Zabytkowy dymiący parowóz przejechał kilka razy przez stację w różnych kierunkach. Na ten moment czekało wielu ludzi zaopatrzonych w aparaty fotograficzne i filmujący ten dostojny wehikuł czasów minionych.

Przy okazji przybyli też motocykli i na zabytkowych motorach. Można było zobaczyć dawne motocykle, skuter czy rowery pamiętające lata drugiej wojny światowej. Cykliści w strojach z epoki wyróżniali się ubiorem  spośród tłumu.

Wałówka czyli kiełbasa, boczek, konserwy mięsne, bimber  czy wódka w historycznych butelkach, okrągły chleb i inne wiktuały jakby z lamusa.

Obok dawne wozy strażackie z pompą i wyposażeniem i niegdysiejsze samochody pomalowane na kolor czerwony przykuwały oczy zwiedzających. Akcesoria ongisiejsze strażaków: hełmy, sikawki, toporki, pasy buty, mundury…

Piękny kawał historii zaprezentowany w upalną czerwcową niedzielę. Liczne stragany z napojami, jedzeniem lodami i pamiątkami dopełniały tę  VI paradę lokomotyw  w Międzyrzeczu.  Ach, zapewne łza kręciła się w oku niejednemu uczestnikowi.


Z wakacyjnym pozdrowieniem
Zdzisław Musiał   

Lokalny Przekrój