Dzieci + plac zabaw = odwieczny konflikt między rodzicami, a tymi, którym przeszkadza hałas. Kto ma rację?

Niestety wielu ludziom to przeszkadza – zamknięte osiedla i otwarte okna powodują, że odgłosy zabaw słychać także w mieszkaniach. Zarzuca się rodzicom złe wychowanie… lub brak opieki nad dziećmi! Nierzadko zdenerwowane podwórkowym hałasem osoby zwracają dzieciom uwagę, ale często robią to w sposób daleki od cywilizowanych norm.

W tym miejscu warto przypomnieć, że między godziną 6 a 22 nie ma ciszy nocnej. Dzieci mają prawo się bawić na terenie całego osiedla, a żadna ustawa nie reguluje tu poziomu dopuszczalnego hałasu.
Logicznym jest, że dzieci podczas pogodnych dni, szczególnie podczas wakacji, kiedy nie pada deszcz spędzają więcej czasu na świeżym powietrzu.

Zapewne najwygodniej by było, aby na placu zabaw siedziały tylko roczne dzieci, spokojnie robiące babki z piasku i żeby nie wydawały żadnych dźwięków. Ale przecież tak się nie da. Trudno też oczekiwać od rodziców, że będą stale przy dzieciach, które w wieku 8-11 lat mogą się już bawić same na placu zabaw.

W sumie powinno nas, jako społeczeństwo cieszyć, że rośnie pogodne pokolenie, które mimo techniki telefonów i gier jednak woli zabawę na świeżym powietrzu w grupie?
Czy często nie rozpaczamy nad dziećmi, które nie potrafią wychylić nosa spoza telefonu.

FOTO – Tak wygląda plac zabaw dla dzieci w Międzyrzeczu na osiedlu Centrum przed blokiem nr 6. Tu zdesperowany emeryt zamknął huśtawki na łańcuch, bo dzieci przeszkadzały mu podczas zabawy.

  Dwie strony medalu
Po drugiej stronie barykady znajdują się przeciwnicy głośnych zabaw dzieci na osiedlu. Osoby, te mają za złe rodzicom, że zamiast zorganizować zajęcia dzieciom, idą po linii najmniejszego oporu i po prostu pozbywają się ich z domu. W dodatku dzieje się to kosztem spokoju sąsiadów.
Trzeba pamiętać, że na osiedlu mogą mieszkać starsi, schorowani ludzie, którym hałas z placu zabaw przez cały dzień utrudnia życie.

Teren jest tak samo nasz jak tych ludzi.  Niemniej, warto czasami się nad problemem pochylić i uświadomić sobie, że każdy był przecież kiedyś małym dzieckiem. Tu zaczyna się rola rodziców. Czasami dziecku warto przypomnieć, że na osiedlu oprócz jego rówieśników mieszkają także starsi ludzie.

Warto także podczas tych podwórkowych sporów pamiętać, że istnieje coś takiego, jak kultura i szacunek do drugiego człowieka. I sorry, nikt mnie nie przekona, że to są tylko dzieci. Otóż dzieci się wychowuje do życia w społeczeństwie, a nie w przekonaniu, że są pępkami świata.

  Złoty środek
W prezentowanym przypadku obowiązują nas ogólne zasady współżycia społecznego. Jeśli hałas odbywa się godzinach ciszy nocnej, trzeba zawiadomić policję. Natomiast jeśli dzieci bawią się na placu zabaw w ciągu dnia, ciężko mieć do nich o to pretensję. Powinniśmy sobie uświadomić, że mieszkanie w mieście, a zwłaszcza w bloku, niesie ze sobą wiele wygód, ale również ograniczeń. Trzeba to przyjąć z całym dobrodziejstwem inwentarza i znaleźć umiar.

Zupełnie inną sprawą jest to, czy nie powinno nas jako społeczeństwo cieszyć, że rośnie pogodne pokolenie, które mimo techniki telefonów i gier jednak woli zabawę na dworze w grupie?  Czy nie płaczemy nad dziećmi, które nie potrafią wychylić nosa spoza telefonu?

Doskonale wiemy, że dzieci podczas zabawy po prostu bywają głośne. Kiedy się bawią, wygłupiają, to jest zupełnie naturalne. Z drugiej strony trzeba zrozumieć, że dla sąsiadów, którzy muszą przez cały dzień znosić ten hałas, z pewnością jest to uciążliwe.
Oczywiście powinniśmy tłumaczyć dzieciom, że powinny zachowywać się kulturalnie i nie krzyczeć. Ale przecież nie zakażemy im się śmiać na całe gardło, czy komentować emocje, kiedy grają w piłkę.

Bez wątpienia dużo większym problemem są sytuacje, kiedy dzieci zachowują się niewłaściwie, niszczą kosze na śmieci, malują ławki i ściany bloków, a rodzice stoją obok i nie reagują.