W przestrzeni publicznej często da się słyszeć informacje, że ktoś przechodzi koronawirusa bezobjawowo. Jednak jak mówią naukowcy, nie oznacza to, że choroba nie pozostawia żadnych zmian w organizmach pacjentów.

Po analizie zebranych danych, po przebadaniu tysięcy zakażonych osób naukowcy zauważyli pewne niepokojące powikłania. Otóż aż 70 proc. osób, które przechodziły chorobę bez jakichkolwiek objaw, miało później poważne problemy ze zdrowiem.

Okazuje się, że poszczególne symptomy mogą wystąpić nawet cztery miesiące po zakończeniu infekcji. Najczęściej pojawiały się długotrwałe problemy w obszarze układu nerwowego.

Wiele osób po przechorowaniu COVID-19 traciło smak i węch. To właśnie ta prawidłowość skłoniła naukowców do rozpoczęcia badań w tym zakresie. U niektórych pacjentów zaobserwowano także problemy z pracą poszczególnych narządów i zapalenie spojówek.

Odnotowano również takie przypadki ludzi, u których czasami występowała utrata pamięci i dezorientacja. Wszystkie powyższe objawy są bardzo poważne i nie należy ich lekceważyć.

Badania pokazują, że koronawirus może być tak samo groźny zarówno z objawami, jak i bez nich. Te informacje tylko dodatkowo zachęcają do tego, aby o siebie dbać i nie lekceważyć niebezpieczeństwa związanego z zakażeniem. Nawet jeśli będziemy pacjentami „bezobjawowymi”, powikłania mogą być dla nas bardzo poważne w skutkach. Odkryto, że pacjenci, którzy przeszli koronawirusa bezobjawowo, później mogą mieć powikłania.