Z danych ZUS wynika, że zadłużenie służby zdrowia wobec ZUS rośnie z roku na rok. W 2017 było to 232 miliony zł, w 2018 – 370 milionów zł, a do połowy tego roku już 403 miliony zł!

To nieoficjalne dane, bo resort zdrowia, który miał je podać przed wyborami, wciąż zwleka z oficjalną publikacją na temat zadłużenia.

W wielu regionach placówki specjalistyczne są zamykane, bo nie ma specjalistów, którzy chcieliby pracować za proponowane stawki. Już teraz lekarzy w Polsce przypada na 100 mieszkańców najmniej w całej Unii Europejskiej, a liczba lekarzy w wieku emerytalnym, rośnie z roku na rok i jest tak duża, że ich odejście od łóżek pacjentów spowodowałoby paraliż służby zdrowia! Już teraz brakuje około 70 tysięcy lekarzy.

Zadłużenie szpitali ma bezpośrednie przełożenie na personel medyczny i pracownicze składki ZUS. Osoby, którym pracodawca nie opłaca składek ZUS, mogą korzystać z przysługujących im świadczeń zdrowotnych. Ale mogą natrafić na przeszkody proceduralne. Na przykład szpital może zażądać od nich zaświadczenia o tym, że pracują. Teoretycznie może tego zażądać nawet ten szpital, w którym sami pracują, i który nie odprowadził na nich składki, mimo że obowiązuje go do tego ustawa.

Ratować życie czy odprowadzić składkę ZUS? Gorzka prawda o płacy minimalnej! Tym PiS się nie chwali
Szpitale bronią się, że mają często wybór: ratować życie albo odprowadzić składkę do ZUS. Ich budżety są po prostu za niskie, a rząd stawia przed nimi od 1 stycznia 2020 roku wyzwania, z którymi mogą już sobie zupełnie nie poradzić. Jednym z nich jest tempo wzrostu płacy minimalnej, którą otrzymuje około 15 tysięcy osób pracujących w polskiej służbie zdrowia. Gdy płaca minimalna podniesiona zostanie do 2600 zł, oznaczać to będzie, że osoba zatrudniona na stanowisku sprzątaczki będzie zarabiać tylko o 100 złotych mniej niż na przykład… technik rehabilitacji.

Samo podwyższenie płacy minimalnej to dla ledwo wiążącej koniec z końcem polskiej służby zdrowia koszty wyższe o około 112 milionów zł rocznie. A trudno sobie wyobrazić, że podwyżki dla sprzątaczek nie spowodują postulatów podniesienia wynagrodzeń od innych grup, bardziej wykwalifikowanych, do których sprzątaczki przybliżą się zarobkami. Pielęgniarka albo położna bez tytułu specjalisty zarabia do końca 2019 roku 2496 zł brutto, a w 2021 – 3201 zł brutto.

Drugim wielkim problemem placówek Służby Zdrowia będzie odmrożenie cen prądu 1 stycznia 2020 roku. Dla zaledwie jednej placówki szpitalnej może to być kilkaset tysięcy zł więcej kosztów rocznie. Wyższe ceny prądu będziemy mieli przede wszystkim z powodu tego, że państwowe spółki energetyczne są zmuszane do zakupu wyjątkowo drogiego polskiego węgla.