policjaWedług rządzących mandat o wartości średniej płacy podobno robiłby dużo większe wrażenie na ukaranym, bo byłoby to nierzadko równoznaczne z utratą miesięcznych dochodów, bo 5 tys. zł to tylko średnia i zdecydowana większość Polaków zarabiają o wiele mniej.

Ustawodawca twierdzi, że Polakom powodzi się coraz lepiej, a średnia płaca w Polsce dochodzi do 5 tysięcy złotych. Natomiast maksymalny mandat nie zmieniał się od 1997 roku i w związku z tym rząd chce go podwyższyć. Zgodnie z założeniami projektu ustawy mówi się nawet o 10-krotnej podwyżce, czyli do 5 tysięcy złotych.

Obecnie obywatel w Polsce może zostać ukarany maksymalnym mandatem za wszelkiego rodzaju wykroczenia (zatem nie tylko w ruchu drogowym), który wynosi 500 zł, zaś przy zbiegu wykroczeń do 1000.
Aktualnie możemy zostać ukarani mandatem w wysokości 500 złotych za przekroczenie dozwolonej prędkości o ponad 50 km na godz., czyli jak mówią policjanci 50 +. Taryfikator mandatów przewiduje co prawda „widełki” od 400 do 500 zł, ale wiele zależy od tego, jak duże jest naruszenie przepisu – pirat drogowy pędzący przez teren zabudowany 120 km na godz. z pewnością nie może liczyć na pobłażliwość. Warto pamiętać, że utracone pieniądze to nie wszystko, bo przy okazji za takie naruszenie przepisów na 3 miesiące zostanie zatrzymane takiemu kierowcy prawo jazdy i dopisane 10 punktów karnych.
Maksymalny mandat grozi także za ominięcie pojazdu, który jechał w tym samym kierunku i zatrzymał się, aby ustąpić pierwszeństwa pieszemu. Pół tysiąca zuboży portfel zatrzymanego na jeździe po pijanemu np. rowerzysty lub woźnicy. W przypadku kierowcy samochodu sankcje karne są o wiele dotkliwsze (czeka go rozprawa sądowa i może trafić za kraty).
Komenda Główna Policji zwraca uwagę na fakt, że mandaty nie były podwyższane od lat i sugeruje, że ich podwyższenie może wpłynąć na poprawę bezpieczeństwa. Czy taki efekt zostanie osiągnięty w wyniku takiej zmiany, tego oczywiście nie da się z pewnością przewidzieć, ale jak podkreśla Policja bardziej surowe podejście do kierowców przekraczających prędkość o więcej niż 50 kilometrów na godzinę w obszarze zabudowanym, czyli zatrzymywanie praw jazdy na 3 miesiące, przyczyniło się do poprawy bezpieczeństwa.

Wprowadzenie nowych przepisów ma nastąpić w czerwcu
Rządzący zapowiadają, że opracują projekty przepisów, które powinny znacząco wpłynąć na poprawę bezpieczeństwa, ale to jest jeszcze przyszłość.

W bieżącym roku, na razie od 1 czerwca tego roku w życie ma wejść kilka znowelizowanych przepisów, które mają poprawić bezpieczeństwo:

  • piesi uzyskają większe prawa na przejściach,
  • ujednolicona zostanie maksymalna prędkość w terenie zabudowanym do 50 km na godz. w dzień i nocą,
  • zakazana będzie jazda „na zderzaku” na autostradach i drogach ekspresowych.

Jak widać w przygotowanym pakiecie prawnym nie znalazła się nowelizacja Kodeksu wykroczeń, logicznym więc jest to, że niedługo przyjdzie kolej również na Kodeks wykroczeń.
Ustawodawca przypomina, że gdy ostatni raz nowelizowano stawki mandatów 500 zł stanowiło jedną czwarta średniej zarobków, a teraz jedną dziesiątą. Niemniej warto w tym miejscu się zastanowić o jaki procent społeczeństwa tu chodzi? Bez wątpienia ok. pięć procent społeczeństwa w naszym kraju żyje na bardzo wysokim poziomie. Ba niektórzy nawet nie potrafią doliczyć się swoich nieruchomości! Nie potrafią także wykazać jednoznacznie skąd pochodzą pieniądze na zakup wspomnianych nieruchomości. Niestety pozostała część społeczeństwa może jedynie pomarzyć o takich dochodach, a większość obywateli nie posiada nawet oszczędności, a po drogach porusza się pojazdami, których młodość dawno minęła, a wiele z nich powinno zostać po prostu już zezłomowanych. W takim kontekście, początkowo z dyskusji i analiz w łonie instytucji rządowych wyszła informacja, że górny pułap mandatów ustalony zostanie na 1500 zł. Rozważano też dostosowanie ich do zarobków sprawcy wykroczenia, tak jak w Finlandii.
Okazuje się, że w ocenie rządzących taka zmiana nie gwarantuje wystarczających wpływów do budżetu państwa. Zapewne w związku z tym premier Mateusz Morawiecki już w ubiegłym roku wysłał pisma do ministerstw Sprawiedliwości, Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz Infrastruktury z prośbą o przygotowanie projektu zmian w taryfikatorze mandatów tak, aby maksymalna kwota sięgnęła 5 tys. zł. Te korekty będą musiały mieć oparcie w nowelizacji Kodeksu wykroczeń i Kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenia.
Szef rządu argumentuje tak znaczny wzrost mandatów troską o dobro i bezpieczeństwo obywateli. Wskazał jednocześnie na fakt, że kluczowe dla ochrony życia i zdrowia obywateli na drodze jest przestrzeganie ograniczeń prędkości i eliminacja odpowiedzialnych za szczególnie niebezpieczne zachowania piratów drogowych.