Tygodniowe szkolenie taktyczne drużyn zmotoryzowanych zakończyło się w piątek, 8 lutego, sprawdzianem w postaci pętli taktycznej.

Na początek trening
Żołnierze kompanii zmotoryzowanej, tworzącej trzon Polskiego Kontyngentu Wojskowego w Rumunii w poniedziałek rozpoczęli cykl zajęć taktycznych na nowym obiekcie Balta Verde.  – „Dla dużej części żołnierzy jest to już druga zmiana kiedy wykonują zadania w południowej części Europy. Są wśród nas również tacy, którzy służą w polskim kontyngencie po raz pierwszy i dla nich każdy z obiektów jest nowy. Przede wszystkim działanie w wielonarodowym pododdziale jest dla nich czymś nowym, gdzie wiele komend jest podawanych również w języku angielskim” – informuje dowódca kompanii kapitan Tomasz Drążkiewicz.
Tygodniowy trening taktyczny obejmował wszystkie zagadnienia dotyczące drużyny rozpoczynając od szyków, pokonywania różnorodnego terenu kończąc na reagowanie w przypadku kontaktu z przeciwnikiem. Większość z zagadnień realizowana była z pododdziałami 26 batalionu piechoty „Red Scorpions”, któremu podporządkowana jest polska kompania zmotoryzowana. Jak podkreśla podporucznik Piotr Luzak  – „W tym tygodniu mamy okazję sprawdzić znajomość wcześniej wypracowanych zasad współdziałania. Co prawda obowiązują nas procedury natowskie, jednak występują różnice w wyposażeniu poszczególnych kompanii, a co za tym idzie np. czas wykonania pewnych czynności. W fazie początkowej na zgraniu tych elementów zależy nam najbardziej”.

  Taktyka nie jedno ma imię
Nieodzownym ogniwem działania żołnierza jest praca na broni. W każdym momencie realizacji rozkazów żołnierz ma ją przy sobie i musi być gotów oddać z niej celny strzał na wypadek wystąpienia zagrożenia życia lub zdrowia któregokolwiek z członków drużyny. W związku z tym podczas wszystkich dni szkoleniowych realizowane było zagadnienie z zakresu pracy na broni. Poruszanie się, prowadzenie ognia do przeciwnika, zmiana magazynka lub rodzaju broni w trakcie kontaktu ogniowego, zarówno działając w sekcjach, całą drużyną jak i plutonem.

FOTORELACJA

kliknij na zdjęciu aby powiększyć /zdjęcia: kpt. Weronika Milczarczyk/


  MEDEVAC, udzielanie pierwszej pomocy, nawigowanie w terenie czy ewakuacja uszkodzonego wozu to tematy związane z działaniem w sytuacjach kryzysowych. „Szkolimy się po to by jak najlepiej wykonać postawione nam zadanie. Nikt nie zakłada na starcie osłabienia pododdziału, jednak zważywszy na specyfikę działania zagrożenia są w to działanie wpisane. Dlatego też każdy z żołnierzy musi znać procedury medyczne oraz odnaleźć się w terenie na wypadek, gdyby został chociażby izolowany od sił głównych” – zaznacza dowódca 1 plutonu podporucznik Bartosz Dzierzyński. Wszyscy dowódcy jednogłośnie zgadzają się w tym, że nieustanny trening podstawowych czynności pozwala wypracować właściwe nawyki. Dodatkowo podczas działań, gdzie oddziaływanie przeciwnika oraz reżim czasowy nie odstępują żołnierzy na krok, pozwala zachować spokój oraz uniknąć błędów.

  Egzamin na 6 punktów
Piątek to dzień zwieńczenie tygodniowych wysiłków. 6 taktycznych zadań zamkniętych w pętli taktycznej. Zagadnienia nie były wymyślne, zawierały zadania, które każdy ułan musi potrafić wykonać o każdej porze dnia i nocy, niezależnie od panujących warunków atmosferycznych. To co mogło zaskoczyć to ich kolejność i czas. Drużyny znały kierunek przyszłego działania, a postawiony rozkaz obejmował przeprowadzenie patrolu i rozpoznanie obiektu, to co czekało ich po drodze stanowiło element zaskoczenia i zarazem zadanie sprawdzające.
– „Tutaj nie ma punktów za dobre i złe rozwiązanie, liczy się zgranie drużyny i kontynuacja zadania pomimo napotkanych trudności” – mówił dowódca 2 plutonu podporucznik Marcina Janiszewski.
Każda z drużyn musiała wykazać się znajomością szyków dostosowując je do terenu i występujących przeszkód. Zasadzka i działanie na wypadek kontaktu to kolejny sprawdzany przez dowódców element. W wyniku prowadzonych działań, ktoś z drużyn został ranny i tutaj priorytetowym działaniem było udzielenie pomocy koledze. Jeśli okazało się że odniesione rany były zbyt poważne pododdział musiał się wycofać i wezwać medevac.
Po zakończeniu ewakuacji medycznej, należało kontynuować działanie prowadzące do wykonania najważniejszego zadania. Co jeśli napotkany teren nie był możliwy do pokonania? Należało znaleźć obejście, a z pewnością kanały wodne tego zadania nie ułatwiały. W tym miejscu kłaniała się również znajomość odnalezienia się w terenie i nawigowania. Najlepiej wyszkoleni dotarli do ostatniego punktu, obiektu który musieli rozpoznać i zająć. Dopiero informacja po radiu „Melduje wykonanie zadania” oznaczała zakończenie drużynowego egzaminu. Można je było usłyszeć 12 razy, co pokazało że wszystkie drużyny są gotowe do realizacji kolejnych wyzwań.


Tekst i zdjęcia: kpt. Weronika Milczarczyk

Lokalny Przekrój