Telekomy otrzymały już pozwolenie na budowę prawie 2,8 tys. stacji bazowych, z czego większość dotyczy pasma 2100 MHz. Jednak dalsze plany rozwoju sieci 5G na razie mogą zostać wstrzymane na dłużej, bo brak jest decyzji rządu i UKE w sprawie 5G. Inwestycja za ok. 2,5 mld zł została wstrzymana.

Krajowi operatorzy telefonii komórkowej przygotowują się do wyboru dostawców infrastruktury dla sieci 5G działającej w paśmie 3600 MHz. Warto przypomnieć, że do tej pory działali głównie na pasmach 2100 MHz, a także 2600 MHz i 1800 MHz, czyli w zakresie typowym dla starszej technologii 4G/LTE. Implementacja 5G wynikała wyłącznie z użytego protokołu.

Główni akcjonariusze Orange Polska i T-Mobile Polska ogłosili rozpoczęcie prac nad wdrożeniem nowej technologii, w związku z trwającymi globalnymi przetargami. Podobno, takie same plany ma również P4, operator sieci Play.

Okazuje się, że firmy działające w naszym kraju napotkały na poważny problem, który może na dłużej wstrzymać ich plany. Otóż decyzje o wyborze dostawców nie mogą zostać podjęte, zanim rząd oraz Urząd Komunikacji Elektronicznej nie przekażą ostatecznych warunków bezpieczeństwa, jakie muszą zostać spełnione, nim technologia będzie mogła być wdrożona.

Bezwład i niemożność w UKE
Do dokładniejszej weryfikacji łańcucha dostaw i rozwiązań wykorzystywanych w sieci 5G Polska zobowiązała się podpisując, tzw. propozycje praskie, a później co najmniej dwukrotnie deklarując ich respektowanie przed Stanami Zjednoczonymi.

Na ostateczną decyzję UKE czekają telekomy, a na ruch ze strony operatorów — dostawcy, w tym, m.in. Huawei, Ericsson czy Nokia. Inwestycja planowana jest na prawie 2,5 mld złotych, bo, jak podaje Trigon, każdy z telekomów chce przeznaczyć ok. 600 mln złotych na rozwój sieci 5G w nowym standardzie.

Co powoduje, że UKE nie jest w stanie podjąć decyzji? Przede wszystkim musi poczekać na wyłonienie nowego prezesa po tym, jak ze stanowiskiem pożegnał się Marcin Cichy. W tej chwili nie wiadomo, przynajmniej oficjalnie, aby następca Cichego był już znany.