Lokalny Przekrój

Michał Gondko, polski lutnista mieszkający obecnie w Szwajcarii, 1 sierpnia 2018 roku odwiedził nasze królewskie miasto. Jakże historycznie wymowna  to data dla dziejów naszego kraju. Ale o tym może niech piszą historycy.

Michał Niemczyk pełniący rolę narratora przywitał licznie przybyłą publiczność do Sali Narad Międzyrzeckiego Ratusza. Zapraszając artystę wspomniał o innych koncertach, na które serdecznie zapraszał. Michał Gondko z lutnią, zająwszy miejsce, zaczął swój recital od opowieści.

Jeszcze kilka wieków temu strój lutni nie był równomiernie temperowany, co oznacza, że każdy instrument był nastrojony w innym stroju. Miało to duże znaczenie. Tonacja w C-dur oznaczała Boga, inne diabła. Dodam, że mamy 24 tonacje.  Kogo więc rzeczywiście opisywali dawni kompozytorzy tworzący na różne instrumenty? Tego zapewne nie dowiemy się nigdy.

Dziwne losy historyczne sprawiły, że część tych kompozycji przetrwała do naszych czasów. Niektóre były przepisywanie z kajetów, przez osoby  – najczęściej szlachcianki, które uczyły się gry na lutni.

Fotorelacja

zdjęcia: Zdzisław Musiał


Lutnista snuł opowieści dźwiękowe – smutne, w tonacjach molowych. Zapewne opisywały życie codzienne. Tyle można się domyślić. Co artysta miał na myśli pozostaje w gestii słuchaczy.

Melodyka na strunach wiolinowych z akompaniamentem strun basowych. Renesansowa muzyka kompozytorów z XVI i XVII wieku brzmiała pięknie. Lutnista urzekał dobra techniką, ładnym dźwiękiem, polotem. Czasami były to proste dźwięki, ozdabiane wyrafinowanymi ozdobnikami. Wiele niuansów czysto muzycznych zależy od umiejętności i smaku muzycznego grającego. Innym razem faktura zapisu nutowego była gęsta i spod palców licznie wylatywały dźwięki, które rozlatując się po Sali wpadały do uszu słuchaczy. Lutnia nie jest zbyt głośnym instrumentem muzycznym, ale wystarczyła, aby dźwiękami zapełniła całe pomieszczenie. Dlatego wydobywany dźwięk musi być otulony girlandami fioritur.

Piękna muzyka przywołała ducha tamtej odległej epoki, gdzie w ciemnych pomieszczeniach oświetlanych świecami słuchało się muzyki, w chyba niezbyt licznym gronie.

Muzyka delikatna, lecz słyszalna. Pełna napięć harmonicznych, piękna, dostojna. Okraszona nieco słyszalną dynamiką i wygaszającymi motywami na pewno się podobała, czego dowodem były oklaski proszące o bis.

Artysta wykonał Sarabandę Sylwiusa Leopolda Weissa.

Po recitalu sekretarz Miasta i Gminy Międzyrzecz pani Anna Sawka wręczyła upominek od władz samorządowych – czyli od społeczeństwa.

Rzadko mam przyjemność słuchać lutni – dalekiej kuzynki gitary. Byłem pod ogromnym i nieukrywanym pozytywnym wrażeniem.

Michał Gondko grał na tradycyjnej lutni barokowej 11 chórowej.

Jeszcze kilka zdjęć, chwila rozmowy, uścisk dłoni, pożegnanie i powrót z muzyką w tle, póki jeszcze nie wywietrzała z głowy.


Z muzyczno – wakacyjnym pozdrowieniem – Zdzisław Musiał