W piękny sobotni poranek 20 lipca br. odbył się rajd rowerowy. Udział w nim wzięło około 30 cyklistów. Najmłodszy jadący jeszcze z tatą z tyłu na specjalnym siodełku miał 1,5 roku. Natomiast najmłodszy czynnie jadący rowerzysta maił 6,5 roku.

Cieszy fakt, że 60 % uczestników rajdu stanowiły dzieci i młodzież. Początek trasy rozpoczynał się przed MOSiWem. Po wypełnieniu ankiety i pobraniu „Kwitu na zupę bunkrową” peleton ruszył.

Przodownik peletonu lub po prostu pilot ruszył zaplanowanymi trasami przez Święty Wojciech, następnie polną droga do Wojciechówka. Tutaj chwila na wytchnienie, i skupienie peletonu, łyk wody i ruszyliśmy dalej. Asfaltową drogą do Gorzycy i dalej nie uciążliwymi polnymi drogami, zapewne ze względu na dziatwę.

Mniej więcej w połowie trasy gdzieś nad uroczym zielonym miejscem pełnym pięknych widoków i skrytej nie opodal rzeki Obry nastąpiła dłuższa chwila przerwy. Można było „coś przekąsić”, ugasić pragnienie. Jednym zdaniem zregenerować siły.

Po tej chwili krótkiego relaksu  dalsza część trasy wiodła leśnymi duktami raz z górki, to znowu pod liczne małe zniesienia. Przyjemny cień leśnych drzew dawał nieco chłodu i cienia. Tak dotarliśmy nad jezioro Głębokie. Tutaj czekały na nas liczne niespodzianki. Pierwsza to oczywiście kocioł pysznej i gorącej zupy bunkrowej. Dowiedziałem się, że na amatorów zupy zaprasza MRU. Tam też można ją skosztować  Z pysznym chlebem smakowała wybornie! Tym smacznym akcentem zakończył się oficjalnie II Rodzinny Rowerowy Rajd Kupały.

FOTORELACJA

Przygotowane leżaki i liczne atrakcje dla młodszych uczestników rajdu przez organizatorów oraz klimat jeziora zachęcały do pozostania i cieszenia się  piękną aurą i dobrymi humorami. Nie zauważyłem zbyt zmęczonej dziatwy, a jeżeli tak było zwłaszcza z młodszymi uczestnikami to zostało szybko zregenerowane.

Trasa rowerowa nie była uciążliwa, zabezpieczona  wojskowym zapleczem sanitarnym. Urozmaicona z przewodnikiem dobrze znającym trasę, dobrym humorami  moim zdaniem była nad wyraz udana. Udział wzięły całe rowerowe rodziny, w tym spora część młodych cyklistów. Przebieg i tempo trasy były dostosowane do tego typu rajdu rodzinnego. Długość trasy to 18 km plus droga z Głębokiego do domu.


Z wakacyjnym pozdrowieniem – pasjonat, cyklista Zdzisław Musiał

Lokalny Przekrój