Lokalny Przekrój

wzrost opłat za energię elektryczną w 2019 rokuWiększość z nas dostaje takie faktury co dwa miesiące. Mogą wyglądać inaczej i się różnić, w zależności od tego, z którym dostawcą prądu mamy podpisaną umowę. Niemniej w 2019 roku wszystkie będą miały jedną cechę wspólną: nie powinny być wyższe niż były w 2018 roku!

Zamieszania w kwestii podwyżek cen prądu było w ostatnim kwartale co nie miara. Trudno te działania zaliczyć do profesjonalnych, tu raczej nikt nie ma wątpliwości, szczególnie po tym jak tę ustawę procedowano w naszym Sejmie.

Tu nie decydowała niestety merytoryka i racje ekonomiczne tylko zbliżający się termin wyborów do Parlamentu Europejskiego.  W wyniku tak prowadzonych działań, nawet rządzący  pogubili się w swoich deklaracjach i zapewnieniach, i w zasadzie to nic nowego, ale mimo wszystko złości, bo przecież chodzi tu o nasze pieniądze!

W końcu, tuż przed zakończeniem 2018 roku rządzący ustalili jedną wersję, a   premier Mateusz Morawiecki (50 l.) i minister energii Krzysztof Tchórzewski (68 l.), zapewnili Polaków, że podwyżek za prąd nie będzie. Zapewnienie dotyczy tylko gospodarstw domowych.

Obietnica premiera wynikała bezpośrednio z przyjętej  w ostatniej chwili ustawy, która m.in. obniża akcyzę za prąd oraz jedną z opłat, tzw. przejściową, doliczaną do rachunku. W sobotę (29 grudnia) podpisał ją prezydent.

W świetle powyższych zapewnień i obietnic może warto jednak zachować odrobinę wstrzemięźliwości i nie ma co wpadać w euforię, bo jeśli więcej za energię elektryczną zapłacą samorządy i podmioty gospodarcze, to i tak pośrednio my wszyscy na te podwyżki się złożymy. Jest to oczywiste i nie ma co tu tłumaczyć, pomimo tego, że niektórzy politycy z uporem maniaka zapewniają, że tak nie będzie.

Pomimo tego, że gospodarstwa domowe w 2019 roku nie zostaną obciążone podwyżkami, to mimo wszystko, gdy dostaniemy kolejny rachunek za prąd warto zwrócić uwagę, co dostawca energii elektrycznej wpisał do poszczególnych rubryk i tabelek.

  Co może wzrosnąć, a co musi zmaleć? Składniki opłaty za prąd.

1. Energia elektryczna czynna – w zależności od wybranej u operatora taryfy albo mamy to w jednej pozycji (stawka całodobowa) albo w dwóch (stawka nocna/dzienna lub szczytowa/pozaszczytowa). Ostateczny koszt zależy oczywiście od faktycznego zużycia prądu. Czyli jeśli zużyjemy dużo więcej niż w poprzednim okresie rozliczeniowym, możemy zapłacić więcej. Jedno jest jednak pewne – cena jednostkowa za za 1 kWh (kilowatogodzinę) na kolejnym rachunku MUSI BYĆ NIŻSZA. Dlaczego? Bo rząd zmniejszył akcyzę za prąd, a to jedna ze składowych tej stawki (dotąd ok. 8 proc., teraz ma być ok. 2 proc.).

2. Opłata stała sieciowa (przesyłowa) – w skrócie płacimy ją za to, że dystrybutor gwarantuje ci stały dopływ prądu. To kilka złotych i nic się tu nie powinno zmienić.

3. Opłata przejściowa – jedyna opłata, która nie ma nic wspólnego z naszym prądem w gniazdku. To opłata, która jest pozostałością po zerwanych 12 lat temu kontraktach długoterminowych rządu z wytwórcami energii. Ona została teraz drastycznie zmniejszona. Dla gospodarstw domowych, które zużywają rocznie do 0,5 mWh wyniesie 2 grosze miesięcznie, dla tych co zużywają od 0,5 do 1,2 mWh rocznie wyniesie 10 gr , a dla tych co zużywają ponad 1,2 mWh rocznie wyniesie 33 gr.

4. Opłata jakościowa – płacisz ją tylko za to, że do twojego gniazdka trafia prąd o ustalonej z operatorem jakości.  To tak jakby piekarni płacić dodatkowo za to, że nie dostarcza do sklepu czerstwego chleba, tylko świeży! Opłata nie jest duża, bo to tylko kilka złotych doliczanych do rachunku ( niewiele ponad 1 grosz za każdą zużytą kWh).  Tu także nic nie powinno się zmienić.

5. Opata zmienna sieciowa – płacona za każdą dostarczoną nam przez dystrybutora kilowatogodzinę. Nic tu się nie powinno zmienić.

6. Opłata abonamentowa – po prostu płacisz za to, że masz w ogóle licznik. To kilka złotych miesięcznie i tu także nic nie powinno się zmienić.

7. Opłata OZE – pojawia się na rachunku, ale i w tym i w przyszłym roku wynosi 0 zł.

  Co zatem stoi za wzrostem cen energii elektrycznej?
Sztuczne hamowanie wzrostu cen jest działaniem wbrew rynkowym zasadom. Powszechnie wiadomo, że jak polityka zaczyna dominować nad ekonomią, to zazwyczaj źle się to kończy dla ekonomii, a na końcu cierpią obywatele.
Od samego początku, dużo mówiło się, że tak nagła podwyżka, to efekt spekulacji na Towarowej Giełdzie Energii. Jednak coraz częściej wskazuje się, że to nie spekulacja stoi za wzrostem cen energii, ale tzw. czynniki fundamentalne. Nasz kraj ma najbardziej emisyjny rynek energetyczny w całej Unii Europejskiej. To sprawia, że jest on szczególnie narażony na podwyżki.

Ich przyczyną  jest na pewno, ciągle rosnąca cena uprawnień do emisji dwutlenku węgla. Warto tu wspomnieć, że to już ponad 25 euro za tonę, gdzie w zeszłym roku, stawka ta oscylowała w granicach 5 euro! Również prognozy na przyszłe lata nie napawają optymizmem, ponieważ cena uprawnień ma wynieść średnio od 35 do 40 euro za tonę! Sam prezes URE oczekuje, że ceny ustabilizują się jednak na poziomie 25-28 euro.

Następnym “winowajcą” wzrostu cen prądu jest drożejący węgiel, który niestety nadal stanowi podstawę polskiej energetyki (aż 80 procent energii jest wytwarzana właśnie z tego naturalnego surowca). Również często wymienianym powodem podwyżek cen prądu w naszym kraju jest to, że znacznie mniej produkują go obecnie kraje skandynawskie. Wszystko to spowodowane jest upałami i suszą, które nawiedziły ten obszar, co niestety odbiło się także na podwyżkach cen za energię elektryczną.

podwyżki opłat za prąd  Jakie podwyżki czekają firmy?
Warto mieć na uwadze to, że rynek energii elektrycznej nie jest rynkiem jednolitym. Z dostępnych informacji wynika, że ceny ofertowe sprzedaży energii detalicznej na 2019 rok, dla wszystkich odbiorców biznesowych, na rynku konkurencyjnym są na poziomie 320-350 zł za MWh, w zależności od wolumenu dostaw. Jak widać skala podwyżek cen detalicznych na przyszły rok jest bardzo duża! W tym roku bowiem, odbiorcy biznesowi kupują jeszcze energię po 210-215 zł za MWh!  Jednak dla części z nich, ceny prądu w 2019 roku wzrosną nawet o 50-70 procent!

Niestety, droższa energia elektryczna bezpośrednio przełoży się na koszty produkcji w zakładach. Tak niekorzystna sytuacja może następnie spowodować brak konkurencyjności na rynku, który zacznie importować tańsze towary z zagranicy. Sam udział kosztów energii, w przypadku całej gospodarki naszego kraju nie jest taki wielki, oscyluje on bowiem wokół 2,3 procent. Najgorzej jednak sytuacja przedstawia się w firmach energochłonnych, takich jak chemia, gdzie koszt udziału energii sięga nawet 70-80 procent.

Widmo podwyżek mocno zaniepokoiło nawet największe spółki, takie jak chociażby PKP. Wzrost cen za energię elektryczną na pewno odbije się na pasażerach, którzy  więcej zapłacą za bilety.

Niestety wyższe ceny za prąd w 2019 roku, jak i paliwa dla firm prędzej, czy później mogą uruchomić lawinę negatywnych następstw, dlaczego? Ponieważ jedynie nieliczni przedsiębiorcy będą w stanie wrzucić wyższe koszty za energię elektryczną w ceny usług i towarów. Wielu z nich będzie szukać oszczędności w wynagrodzeniach dla pracowników, przez to można spodziewać się tego, że zarobki będą rosły mniej dynamicznie niż dotychczas. A to, w jeszcze dalszej perspektywie, może u wielu osób zwiększyć strach przed utratą pracy i będzie miało wpływ na decyzje zakupowe konsumentów.

  Wyższe oferty cen prądu 2019 dla samorządów
Z nieuniknionymi podwyżkami cen prądu muszą również zmierzyć się samorządy. Płacąc znacznie więcej za energię elektryczną w 2019 roku, będą musiały podnieść ceny za usługi świadczone swoim mieszkańcom. Lokalne władze, w tym roku, ze sporym zdziwieniem przeglądały oferty dostarczone im przez sprzedawców prądu. W skrajnych przypadkach, proponowane stawki za prąd wyniosły nawet o 70 procent więcej niż te dotychczasowe! W związku z tym spodziewać się można wyższych kosztów funkcjonowania urzędów, szpitali czy szkół.
Sytuacja ta powinna również zainteresować mieszkańców, ponieważ planowana podwyżka za prąd w 2019 roku może przełożyć się na sytuację finansową lokalnych instytucji i spółek komunalnych.