Aktualnie mówi się o rzekomej, cyt.  „…wadliwej lokalizacji obiektu i braku właściwego skomunikowania z resztą miasta”.  Ta, niby zła lokalizacja pawilonu ma być argumentem tłumaczącym niemożność znalezienia nowego dzierżawcy. Czy to prawda?

Kolejny rok mieszkańcy osiedla Piastowskiego borykają się z problemem codziennych zakupów. Obiekt, który powinien zarabiać przynosi tylko straty.

Mija już trzeci rok od kiedy mieszkańcy osiedla Piastowskiego zostali pozbawieni wielkopowierzchniowego obiektu handlowego.  W tym rejonie miasta nie ma innego, podobnego sklepu, który zapewniłby lokalnie zaopatrzenie w szeroką gamę podstawowych produktów. W promieniu ok. 750 m można dotrzeć do Biedronki i w odległości ok. 1 km mamy NETTO. Odległości na spacer jak najbardziej, ale dźwiganie toreb z zakupami, z tak odległego sklepu to dla wielu osób ogromne wyzwanie. Niestety włodarze naszego miasta zbytnio się tą kwestią nie przejmują.

Tu zapewne odezwą się zaraz głosy, że samorząd nic nie ma do sieci sklepów i organizowania handlu na terenie miasta. Tak, to w pewnym sensie prawda, ale nie w tym przypadku. Tu mamy do czynienia z inną kwestią, a mianowicie zarządzaniem majątkiem należącym do samorządu.

Przypomnijmy
Dawniej, jeszcze w tzw. PRL-u pawilon był podzielony i funkcjonowały tu dwa sklepy. Po przemianach ustrojowych część pawilonu kupił prywatny właściciel, a pozostała część przeszła w ręce międzyrzeckiego samorządu. Przez wiele lat obiekt funkcjonował z powodzeniem jako placówka handlowa. Był tu przez pewien czas także Punkt Pocztowy.
W celu zwiększenia możliwości pawilon został w porozumieniu pomiędzy właścicielami przebudowany. Zlikwidowano ścianę działową, powiększając tym samym powierzchnię handlową. Przez wiele lat funkcjonowania sklepu w ramach sieci Biedronka, właściciele nie bardzo kwapili się, żeby inwestować w ten obiekt, który po latach funkcjonowania wymagał gruntownego remontu. Bezwzględnie prac remontowych wymagał przeciekający dach, który był istnym utrapieniem załogi Biedronki. Podczas intensywnych opadów pracownicy sklepu musieli zmagać się z cieknącą, z dachu deszczówką zalewającą sklep.
Wtedy zarówno samorząd jak i prywatny współwłaściciel nie byli zainteresowani remontem. W sytuacji, kiedy pojawiła się nowa powierzchnia handlowa przy ul. Chrobrego właściciel sklepu zrezygnował z dalszego dzierżawienia pawilonu i przeniósł sklep do nowej lokalizacji. Decyzja nie była podyktowana złą lokalizacją, a po prostu stanem technicznym obiektu i nieadekwatnie wysokim czynszem. O tym faktach w żadnym piśmie właściciele pawilonu nie wspominają.

Mało tego, aktualnie mówi się o rzekomej, cyt.  „…wadliwej lokalizacji obiektu i braku właściwego skomunikowania z resztą miasta”.  Ta, niby zła lokalizacja pawilonu ma być argumentem tłumaczącym niemożność znalezienia nowego dzierżawcy. Nie wspomniana się natomiast o nowych warunkach najmu pawilonu w odniesieniu do jego stanu technicznego.

Prawda jest taka, że to na właścicielu spoczywa ustawowy obowiązek dbania o budynek, w tym przypadku, w części stanowiący majątek gminy. Brak dbałości o stan techniczny bezpośrednio przekłada się na atrakcyjność placówki i wartość obiektu.

2019 rok
We wrześniu 2019 roku na drzwiach pawilonu wywieszono pismo burmistrza Międzyrzecza kierowane do radnego Tadeusza Filusa, w którym zastępca burmistrza informuje o tym, że: cyt. „…  podejmowane były wielokrotne próby znalezienia najemcy”.

Wywieszenie dwóch banerów na ul. Zakaszewskiego i Mieszka I, informujących o możliwości wynajmu pawilonu handlowego, to chyba w tym przypadku trochę mało.  Podobno były także wysyłane do sieci handlowych oferty drogą mailową, ale do jakich sieci i w jakich terminach oraz kto te informacje konkretnie wysyłał informacji nie ma. Nie wiadomo także jakie warunki najmu wtedy w tych ofertach proponowano. Nie przedstawiono także argumentów jakimi posłużyli się odrzucający ofertę. W każdym przypadku mamy do czynienia z samymi ogólnikami.

W piśmie kierowanym do radnego Tadeusza Filusa z dn. 30 września 2019 roku możemy przeczytać: cyt. „W miesiącu wrześniu bieżącego roku zgłosił się podmiot prywatny zainteresowany najmem przedmiotowego obiektu na cele działalności gospodarczej. Gmina wyraziła głębokie zainteresowanie oraz chęć wynajęcia pawilonu, wskazując jednocześnie osobę współwłaściciela do kontaktu w tej sprawie.
W związku z brakiem informacji zwrotnej od zainteresowanego najmem skontaktowano się z Nim i ustalono, że współwłaściciel obiektu nie wskazał pomimo takich ustaleń wielkości czynszu od swoich udziałów. Zorganizowano ze współwłaścicielem pawilonu spotkanie, gdzie potwierdził on, iż nie ustalił z zainteresowanym wartości czynszu. Jak utrzymywał współwłaściciel, potencjalny najemca oferował zbyt małą kwotę za przedmiotowy najem”.

Z przedstawionej informacji wynika, że procedura wynajęcia pawilonu nie powiodła się tylko i wyłącznie z winy prywatnego współwłaściciela. Jaka jest więc rola Urzędu Miejskiego w tej sprawie? Z pisma nie dowiemy się z jakiego powodu prywatny współwłaściciel nie określił swojej części czynszu i jak to uzasadnił. Nie dowiemy się również jaką wysokość czynszu zaproponowała gmina?

O ile prywatny właściciel może sobie ze swoim majątkiem robić co chce, nawet generować straty, to z majątkiem społecznym już tak czynić nikt nie może, bo to nie są prywatne pieniądze Urzędu Miejskiego. Czy urzędnicy w Ratuszu ocenili działanie współwłaściciela, a w zasadzie zaniechanie działania i współpracy jako działanie na szkodę gminy? O tym także się nie wspomina. Czy w związku z tym, że gmina ponosi z tytułu braku współpracy współwłaściciela straty sprawę skierowano na drogę sądową. Otóż nie!
W 2016 roku z tytułu dzierżawy pawilonu o powierzchni 909, 1 m2 dla sieci Biedronka do miejskiej kasy wpłynęło, ok.  112.533,87 zł.
Czyli w okresie minionych trzech lat z tytułu należnego czynszu możemy już mówić o starcie ponad 300. 000,00 zł.

Z pisma dowiadujemy się, zgodnie z tym co rzekomo twierdzi współwłaściciel, że potencjalny najemca oferował w ubiegłym roku zbyt małą kwotę za przedmiotowy najem. To znaczy jaką kwotę? Nie wiadomo, ile zażądał prywatny współwłaściciel i nie wiemy, ile zadeklarował potencjalny dzierżawca. Nie znamy również warunków najmu zaproponowanych przez gminę jakie rzekomo zaakceptował dzierżawca i to ma być informacja urzędnika miejskiego dla mieszkańców Międzyrzecza. To, co w tej sprawie, oprócz daty sporządzenia pisma jest prawdą?

W dalszej części pisma dowiadujemy się, że gmina zleciła upoważnionemu rzeczoznawcy majątkowemu dokonanie wyceny pawilonu handlowego. I tu także nie dowiemy się konkretów: Komu zlecono wycenę? Kiedy nastąpiło zlecenie? Kiedy się zakończy procedura wyceny i ile będzie mieszkańców miasta kosztować?

Podobno jak będzie już wycena pawilonu, to zostaną podjęte dalsze czynności zmierzające do wyjścia ze współwłasności w pawilonie handlowym. Czyli co? Gmina zamierza sprzedać swoją część? Czy gmina chce spłacić część należącą do prywatnego właściciela? Tu także brak konkretnych informacji o zamiarze dalszego zarządzania majątkiem gminy.

Od pewnego czasu jeden z mieszkańców naszej gminy atakuje mnie za to, że rozgrzebuję powyższy temat, twierdząc, że gmina nie powinna zajmować się kwestiami handlowymi. Uważam, że jest to kompletne niezrozumienie tematu.
Wprost przeciwnie, mieszkańcy mają obowiązek interesować się jak urzędnicy realizują zadania i czuwają nad racjonalnym gospodarowaniem majątkiem gminy. Jest to przecież nasz wspólny majątek. Na razie wyraźnie widać, że na skutek niewłaściwego zarządzania i braku dbałości gmina ponosi straty i to nie małe, a to już zakrawa na brak gospodarności.

Brak wpływów za wynajem obiektu to jedno. Do strat należy doliczyć także koszty utrzymania niefunkcjonującego pawilonu. Zakładam, że pawilon posiada aktualne ubezpieczenie. Z pewnością zapłacić trzeba było za wycinkę gałęzi na rosnących przy pawilonie drzewach, a także za mocno spóźniony remont dachu. Szykują się kolejne wydatki, bo obiekt jak i całe otoczenie degraduje się. Odpadają płytki i złuszcza się źle położona na ścianach pawilonu żółta farba, a metalowe elementy konstrukcji pawilonu mocno zaczynają korodować. I tu nasuwają się konkretne pytania:
Jak długo ta patowa sytuacja będzie jeszcze trwała?
Jak długo w urzędowych pismach wypisywane będą treści zwierające same ogólniki, z których niczego się nie można dowiedzieć?
Kto za taki stan rzeczy ponosi personalnie odpowiedzialność?
Jak zostaną zniwelowane powstałe straty?

Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że na żadne z powyższych pytań urzędnicy nie udzielą odpowiedzi, bo ta forma poszukiwania informacji ich do tego nie zobowiązuje. Być może w przyszłości trzeba będzie w imieniu mieszkańców przejść do formy uzyskiwania odpowiedzi, które skutkują prawnie, ale na to jeszcze przyjdzie czas. Co do kwestii pawilonu, to niestety krzepiącej informacji nie można przekazać, a na rozwiązanie problemu jeszcze długo poczekamy.

FOTORELACJA

kliknij na zdjęciu aby powiększyć /zdjęcia: Kazimierz Czułup/


Sklep na osiedlu Piastowskim
Wakacyjne Dywagacje na Temat Gospodarności
XL sesja Rady Miejskiej [wideo]
Mieszkańcy os. Piastowskiego obchodzą pierwszą rocznicę
Pawilon handlowy przy ul. Piastowskiej nadal stoi pusty