Co dalej z pawilonem po supermarkecie BIEDRONKAMinął już ponad rok jak mieszkańcy osiedla Piastowskiego w Międzyrzeczu zostali pozbawieni możliwości dokonywania zakupów w osiedlowym supermarkecie.

Supermarkety rozpowszechniły się w Polsce w latach 90. XX wieku. Po przemianach ustrojowych i gospodarczych w 1989 roku do Polski zaczął napływać kapitał zagraniczny, którego znaczną część stanowiły sieci już istniejących w Europie Zachodniej supermarketów. Inwestorzy zagraniczni zostali dodatkowo zachęceni znaczącymi ulgami podatkowymi.

W latach 90. XX wieku w Polsce dokonała się przemiana struktury handlu detalicznego. Znaczna część drobnego handlu detalicznego ustąpiła miejsca sprzedaży w supermarketach i hipermarketach.  Nie inaczej było w Międzyrzeczu. Zaczęły powstawać kolejne duże sklepy zagranicznych sieci handlowych. O ile te później powstające supermarkety i dyskonty były budowane praktycznie od podstaw, to ten na osiedlu Piastowskim został zorganizowany w już istniejącym obiekcie, wybudowanym jeszcze w czasach PRL-u.  Wielu mieszkańców Międzyrzecza zapewne pamięta dawny sklep Polmozbytu.  W pawilonie wtedy funkcjonowały niezależne dwa sklepy.

W wyniku likwidacji Polmozbytu, podczas przemian jakie zachodziły w kraju, pawilon stał się współwłasnością samorządu i osoby prywatnej, co aktualnie rodzi określone problemy. Sytuację taką stworzył ówczesny samorząd nie przewidując późniejszych konsekwencji takiego stanu rzeczy, a który obecnie rodzi wiele problemów.
Pawilon przez lata był eksploatowany z powodzeniem.  Niestety współwłaściciele, czyli właściciel prywatny i Urząd Miejski w Międzyrzeczu w minionych latach nie za bardzo przejmowały się koniecznością przeprowadzenia poważniejszych prac remontowych.  Urząd Miejski nie inwestował, bo przepisy zabraniają inwestowanie samorządowych pieniędzy w obiekt, który nie jest w stu procentach własnością gminy, a prywatny właściciel swojej części także nie był zainteresowany ponoszeniem dodatkowych kosztów, bo po co?
Sytuacja taka doprowadziła do tego, że pawilon przez lata znacznie się zdegradował, szczególnie dach, który w kilku miejscach zaczął przeciekać.

W międzyczasie na przełomie roku 2016/17 sieć BIEDRONKA wyprowadziła swój dyskont w nowe miejsce przy ulicy Chrobrego i mieszkańcy osiedla Piastowskiego stanęli przed faktem dokonanym.  Minął rok, czyli mamy do czynienia z pierwszą rocznicą, ale na osiedlu Piastowskim nikt raczej z tego powodu nie świętuje.  Mało tego, wielu mieszkańców jest mocno tą sytuacją zbulwersowanych, bo osiedle jest duże i mieszka tu także wiele starszych osób dla których robienie poważniejszych zakupów w innych częściach miasta jest sporym wyzwaniem, a często też po prostu niemożliwe.

Podczas rozmów z mieszkańcami padały bardzo konkretne pytania:  – „Kiedy się to skończy i kiedy wreszcie powstanie w tym miejscu inny sklep?  Dlaczego się w tej sprawie nic nie dzieje? Co w tej sprawie robią nasze władze?”

Zdjęcia: Kazimierz Czułup


Faktem jest to, że minął rok i problem nie został w żaden sposób rozwiązany. Ma na to wpływ, bez wątpienia przysłowiowy grzech pierworodny, czyli zaniedbanie samorządu sprzed wielu lat, kiedy powstawał supermarket BIEDRONKA.  Wtedy to w pawilonie dokonano wielu zmian. Przestawiono ściany i zmieniono instalację wodno- kanalizacyjną, a także elektryczną pod potrzeby powstającego sklepu.
Obecnie trudno bez dużych nakładów powrócić do stanu pierwotnego, a prywatny właściciel jak pokazał nam miniony rok nie jest zainteresowany inwestowaniem w obiekt, czy też należącą do niego część.
Urząd Miejski w ubiegłym roku wprawdzie poszukiwał chętnych do uruchomienia w tym miejscu sklepu. Ukazywały się ogłoszenia w prasie, a na mieście można było dostrzec duży baner z ogłoszeniem, przy dawnej ul. Świerczewskiego (obecnie Mieszka I). Niestety działanie to nie przyniosło pozytywnego efektu.  Jedna z firm, która odpowiedziała na ogłoszenie po zapoznaniu się ze stanem technicznym pawilonu zrezygnowała, uzależniając swoją decyzję od tego czy właściciele przeprowadzą wymagane prace remontowe.

Podobno pewna firma chciała w pawilonie zorganizować sklep odzieżowy, ale na szczęście do tego jak dotąd nie doszło i miejmy nadzieję, że nie dojdzie, bo odzież nie jest produktem pierwszej potrzeby. Mieszkańcy osiedla Piastowskiego nie na taki sklep czekają.

I co dalej?

„Aby wyremontować dach i odświeżyć cały pawilon oraz otoczenie sklepu trzeba wyłożyć pieniądze z samorządowej kasy. Tego niestety urzędnicy z Ratusza zrobić nie mogą, bo przepisy zabraniają inwestowania samorządowych pieniędzy w obiekt, który nie jest w stu procentach własnością gminy” – przypomina burmistrz Międzyrzecza Remigiusz Lorenz.


Więcej szczegółów w powyższej kwestii można dowiedzieć się z filmowej relacji z XL Sesji Rady Miejskiej, podczas której burmistrz Międzyrzecza, pan Remigiusz Lorenz wyjaśniał osobiście problem pawilonu przy ulicy Piastowskiej. [ wideo ( 49:52:00)]


W świetle obecnie obowiązujących przepisów tłumaczenie obecnego samorządu można zrozumieć.  Coś co przez lata narastało w sposób nie do końca zrozumiały i logiczny, trudno rozwiązać jedną decyzją, bo to też nie jest kompetencja samorządu.
Natomiast trudno zrozumieć postawę właściciela prywatnego, bo w biznesie zazwyczaj jest tak, że będąca w posiadaniu powierzchnia handlowa powinna zarabiać i przynosić dochód. Jeśli nie zarabia, to przynosi straty. To raczej jest oczywiste. W tym konkretnym przypadku jak widać nie do końca wszystko jest klarowne i oczywiste, a jeśli nie wiadomo o co chodzi, to zgodnie z polskim porzekadłem, zapewne chodzi tylko o pieniądze, a nie o społeczny interes .

Czyli, mamy sytuację bez wyjścia?

„Cóż jeśli nie uda się porozumieć ze współwłaścicielem, Urząd Miejski nie będzie miał innego wyjścia i zmuszony będzie do rozpoczęcia procedury zniesienia współwłasności.” – dodaje burmistrz Remigiusz Lorenz.

Dla mieszkańców osiedla Piastowskiego raczej nie jest to krzepiąca informacja, bo procedura zniesienia własności nie jest sprawą prostą w sytuacji kiedy strony nie są zgodne i nie potrafią się porozumieć w drodze umowy. Wtedy pozostaje procesowe rozwiązanie problemu, a to niestety może potrwać dość długo.

Taki sposób zniesienia współwłasności jest jednak możliwy tylko wtedy, gdy wszyscy współwłaściciele wyrażają zgodę nie tylko co do samego faktu zniesienia, jak również i do sposobu. Może się to odbyć przez fizyczny podział rzeczy, przekazanie jej jednemu ze współwłaścicieli z obowiązkiem spłaty pozostałych, czy też jej sprzedaż i podział uzyskanej sumy.
W sytuacji kiedy mamy do czynienia z brakiem zgody pomiędzy współwłaścicielami, zniesienie współwłasności może się odbyć poprzez stosowne orzeczenie sądu. Dokonuje się to w postępowaniu nieprocesowym. Wniosek w tej sprawie może złożyć każdy współwłaściciel (art. 210 Kodeksu cywilnego), wierzyciel współwłaściciela (art. 887 ust. 1 Kodeksu postępowania cywilnego), jak również prokurator.

Biorąc powyższe pod uwagę należy się raczej wyzbyć nadziei na rychłe rozwiązanie problemu, co z pewnością nie jest dobrą informacją.

Jedynym pozytywem w całej sprawie jest to, że samorządowcy nie odkładają problemu na przysłowiową półkę i podejmują starania, które w efekcie pozwolą tę zagmatwaną przed laty sytuację ostatecznie rozwiązać.

Szkoda tylko, że cała ta niefortunna sprawa tak długo musi trwać.