Zapewne Państwo pamiętają koncert, pn. „Puszczamy „oko” do Pani Teresy”, który odbył się w auli Szpitala dla Nerwowo i Psychicznie Chorych  w Obrzycach. Postanowiliśmy powrócić do tematu, a konkretnie przypomnieć występ świetnego gitarzysty i solisty Karla Vrålstada.

Karl Vrålstad pochodzi z Norwegii. Mieszka i pracuje w Oslo. Z zawodu jest ratownikiem medycznym, a muzyka, to jego drugi świat, to także swoista odskocznia i sposób na odreagowanie prozy dnia codziennego.

Wielu artystów potrzebuje wspomagania chórków i różnych scenicznych zabiegów, które mają uatrakcyjnić występ artysty. Karl ze swoim potężnym, dynamicznym wokalem i surowym głosem potrzebuje jedynie gitary, aby uwieść słuchaczy i przenieść ich do swojego muzycznego świata. To dar, którego mogą pozazdrościć zawodowi artyści, bo nie każdy ma tyle uroku i scenicznej charyzmy.

Nieoczekiwana wizyta w OUS Ullevål. Ratownicy
zademonstrowali jak prawidłowo udzielać pierwszej
pomocy, w sytuacji kiedy została zatrzymana akcja
serca, lub utrata oddechu.
Na zdjęciu Erik Sæter i ratownik Karl Vrålstad oraz
perkusista Eskil Brøndbo i gitarzysta Arnt Egil Rånes,
który w ambulansie odpowiada za sprzęt do
znieczulania. Wizyta była częścią uruchomienia
kampanii „Redd Liv” zorganizowanej przez National
Association for Cardiovascular Disorders – gdzie
D.D.E. odgrywa główną rolę.

Podczas koncertu Karl funduje widowni niezapomniane wrażenia i zaprasza do wspólnego przeżycia przygody z rockiem, popem i bluesem.  W repertuarze ma znane i lubiane rovery, światowej sławy wykonawców. Gra także swoje kompozycje.
W Polsce jest wykonawcą praktycznie jeszcze nieznanym. W swojej muzycznej karierze miał przyjemność grać wspólnie z Trondem Graffem, solistą i weteranem zespołu PUSSYCATS. Grał także w kapeli Power Section. Od 2011 roku występuje solo, dając od dwóch do trzech koncertów rocznie.
Karl Vrålstad, jak pamiętamy swój występ podczas koncertu charytatywnego, dedykowanego pani doktor Teresie Stoińskiej, zakończył światowym szlagierem „Hallelujah” Leonarda Cohena. Widać, że Karl świetnie czuje ten utwór i doskonale wczuwa się w jego muzyczny klimat. Zapewne nie było przypadkiem, to, że tę piękną piosenkę zagrał także w kościele Uranienborg w Oslo, podczas ślubu swoich braci.

Myślę, że ten piękny występ  Karla Vrålstada warto wydobyć z ponad dwu i półgodzinnej relacji, z koncertu charytatywnego po to, żeby zaistniał jako samodzielna relacja. Podczas koncertu usłyszeliśmy, między innymi:  „Youngstown” – Brucea Springsteena; „Nothingman” Pearla Jama;  „One” U2 i na koniec „Hallelujah” Leonarda Cohena. Zapraszamy do oglądania występu Karla Vrålstada

Film – relacja z koncertu Karla Vrålstada 


Zobacz całą relację z koncertu „Mieszkańcy Międzyrzecza puścili „oko” do Pani Teresy”