Zdzisław Musiał
Mors, Zdzisław Musiał prezentuje modę morsową, czyli obowiązkowa czapka, rękawiczki i buciki, których nie widać. Okulary nie są obowiązkowym wyposażeniem Morsa 🙂

Jedną z form aktywnego sprzedania czasu podczas okresu jesienno, zimowo, wiosennego może być morsowanie. Ten nieco zwariowany – jak mówią niektórzy znajomi, ale na pewno ekstremalny sport cieszy się coraz większym powodzeniem w całym kraju.

Morsy Skwierzyna to grupa pasjonatów, którzy swa pasją przyciągają coraz większa liczbę śmiałków  nie tylko ze Skwierzyny, ale i z Międzyrzecza. Działają od trzech lat. Swoją  przygodę z morsowaniem zaczynali od dwóch, trzech rodzin. Teraz grupa liczy kilkadziesiąt osób w tym sporo pań.
Dzieci i młodzież tez rozpoczynają swoją przygodę z morsowaniem pod opieką dorosłych.

„Nikogo nie zmuszamy, sympatycy przyjeżdżają sami…” – mówią Morsy. Grupa stale się powiększa liczbowo. Swoją przygodę należy zacząć od badań lekarskich. Lekarz daje, tzw. zielone światło dla zainteresowanego kandydata.

 – „Zapraszamy do naszej nieformalnej grupy zawsze w niedzielę na ośrodku Wypoczynkowym „Głębokie”. Zbieramy się na pomoście i po krótkiej rozgrzewce wchodzimy do wody o godzinie 12:00. Bawimy się razem. Mamy trzech przewodników, którzy przygotowują logistyczne, prowadzą stronę na Facebooku,  Fanpage.  Tymi przewodnikami są: Małgosia Bogusz, Arek Pleszko i Rafał Sylwestrzak. Wyjazdy organizujemy wspólnie. Jeżeli chodzi o inne kwestie np. wyjazdy poza Skwierzynę. np. do innych ośrodków morsów czy nad morze to za pomocą ankiet pytamy. Każdy ma prawo głosu, dostosowujemy się do wszystkich. Panuje u nas jedność.
Dopowiem, że na niebieskich czapkach które nosimy widnieje logo „Morsy Skwierzyna”
– mówi Zdzisław Musiał i dodaje – „Swoją przygodę z morsowaniem zacząłem po wakacjach. Pływając w wyjątkowo ciepłej wodzie i sprzyjającej aurze – wszak 12 listopada był piękny i słoneczny dzień. Grupa ze Skwierzyny chętnie mnie wchłonęła w swoje szeregi. Zresztą w grupie raźniej, bezpieczniej i wesoło. Zanurzanie się w zimnej wodzie poprawia krążenie, hartuje ciało i ducha. Pytałem się spontanicznie oczywiście wielu uczestników, kiedy chorowali, jak się czają po kilku latach takiej przygody? Odpowiadali mi, że bardzo rzadko chorują, nie nękają ich przeziębienia, katary i inne dolegliwości okresu jesienno-zimowego. Lubię ludzi pozytywnie zakręconych, sam zapewne też taką osobą jestem. Morsowanie w zimnej wodzie traktuję jako przygodę i dobra zabawę”.

Podczas wejść do wody najniższa temperatura wody miała plus 1,5 st. Celsjusza. Tydzień temu plus 4 st. C.

FOTORELACJA

kliknij na zdjęciu aby powiększyć /zdjęcia: Zdzisław Musiał/


Lokalny Przekrój